szukaj

Zaufało nam 51 818 firm, które zatrudniają 570 477 pracowników

Robert Gwiazdowski - nasz człowiek w ZUS

Robert Gwiazdowski

Przewodniczący Rady Nadzorczej Związku Przedsiębiorców i Pracodawców.

Doktor habilitowany nauk prawnych. Profesor prawa na Uczelni Łazarskiego, na której zajmuje się myślą polityczną, prawną i ekonomiczną oraz ekonomiczną analizą prawa. Członek Rady Nadzorczej Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Adwokat i doradca podatkowy. Specjalizuje się w prawie podatkowym.

Matryca głupoty

2.11.2018


Ministerstwo Finansów pracuje nad nową „matrycą” stawek VAT. Nie wiem ilu pracowników Ministerstwa Finansów – ze średnim wynagrodzeniem 7.500 zł miesięcznie – nie mówiąc już o doradcach zewnętrznych, pracuje nad nową matrycą i jak długo (od lutego to na pewno bo już wtedy pisała o tym prasa biznesowa) z pewnością jednak pracują bez sensu. Mam do zaproponowania – całkowicie za darmo – moją własną „matrycę” – 16% na wszystko!

Stawki VAT są dziś trzy: 5%, 8% i 23%. Jest też stawka 0% w dostawie wewnątrzunijnej. Są towary i usługi z VAT w ogóle zwolnione (z punktu widzenia wydatków gospodarstw domowych najważniejsze jest zwolnienie z VAT usług finansowych – czyli rat kredytów). Ale dla uproszczenia rozważań o stawkach VAT można je pominąć.

Różni konsumenci nabywają różną ilość towarów i usług, objętych różnymi stawkami. Statystyczny konsument płaci średnio 16% VAT. Jeśli więc ktoś zarabia brutto 3.000 zł miesięcznie (średnia jest wyższa, ale średnią zarabia tylko 1/3 z nas) to netto otrzymuje 2.150. Jak wydaje z tego 2.000 zł na towary i usługi opodatkowane VAT, to płaci 275 zł VAT.

Obrazowo: jakby raz w miesiącu w jednym miejscu płacił za wszystko co w tym miesiącu kupił z uśrednioną stawką VAT, otrzymałby rachunek 1.725 zł + 275 zł (16%) VAT.

Oczywiście struktura zakupów jest inna w różnych grupach konsumentów. Ci, którzy zarabiają najmniej większy procent swoich zarobków wydają na żywność opodatkowaną preferencyjnymi stawkami – 5% i 8%. Przyjmijmy, że średnia stawka za tę żywność opodatkowaną stawkami preferencyjnymi (część żywności opodatkowana jest stawką podstawową 23%) wynosi 6,5%. Najniższe wynagrodzenie wynosi 2.000 zł – netto 1.460. Jeśli 50% – 730 zł – wydają na żywność to płacą 45 zł VAT.

Na jednym rachunku za cały miesiąc przy uśrednionej stawce VAT wyglądałoby to tak: 685 zł + 45 zł (6,5%) VAT = 730 zł

Jeśli pozostałe 730 zł wydają na towary i usługi opodatkowane stawką podstawową – 23% – to płacą 137 zł VAT.

Znów: na jednym rachunku za cały miesiąc wyglądałoby to tak: 593 zł + 137 zł (23%) VAT = 730 zł.

Łącznie, ci najmniej zarabiający płacą dziś miesięcznie 182 zł VAT. Po wprowadzeniu mojej „matrycy” zapłaciliby 202 zł. VAT.

Na jednym rachunku wyglądałoby to tak: 1.258 zł + 202 zł (16%) VAT = 1.460 zł.

Troszkę więcej zapłaciliby za żywność (o 55 zł), a mniej (o 37 zł) zapłaciliby między innymi za prąd czy gaz do gotowania tej żywności. Różnica za cały miesiąc wyniosłaby 20 (słownie: dwadzieścia)!!! złotych. Zważywszy zaś, że część żywności kupowanej przez najmniej zarabiających opodatkowana jest stawką podstawową 23%, różnica w podatku VAT na żywność pomiędzy 16% na wszystko a 5%, 8% i 23% byłaby jeszcze mniejsza.

Na tym idiotycznym systemie zarabiają:
– urzędnicy i ich doradcy tworzący „matrycę”,
– doradcy podatkowi tworzący schematy sprzedaży (zestaw: hamburger + frytki + cola tańszy niż hamburger + frytki + cola kupowane oddzielnie) lub dokonujący odpowiedniej „klasyfikacji” towaru (lody w wafelku lub kubeczku plastikowym tańsze od lodów w pucharku szklanym, kawa z mlekiem tańsza od kawy bez mleka, lody z kawą tańsze od kawy z lodami, itp.).

Uprzedzając entuzjazm niektórych zwolenników „uszczelniania” systemu podatkowego i zwalczania „prywaciarzy” i innych „oszustów” podatkowych – na takich optymalizacjach ci „prywaciarze” korzystają tylko wówczas, gdy inni ich nie dokonują i to tylko dlatego, że mają niższą cenę, dzięki czemu mogą ewentualnie mieć wyższe obroty, bo niższa cena przyciąga więcej klientów. Jak wszyscy postępują tak samo, korzystają wyłącznie konsumenci – również ci, którzy są zwolennikami „uszczelniania” systemu podatkowego. Traci na tym skarb państwa – ale nie dlatego, że „prywaciarze” zarabiają, tylko dlatego, że konsumenci mniej płacą. Nie traciłby, gdyby stawka VAT była taka sama na wszystko. I w dodatku nie musiałby tracić na tworzenie „matrycy” VAT.

Minimalną pensję zarabia 1,5 mln osób – to one mają być dotknięte ujednoliceniem stawek VAT. Jakby gminne ośrodki pomocy społecznej wypłaciły im 240 zł rocznie – o tyle więcej w ciągu roku osoby te zapłacą podatku VAT, to dałoby 360 mln zł. Osób zarabiających poniżej 3.000 zł jest około 4 mln. Przyjmijmy, że każdej z nich, a nie tylko tym najmniej zarabiającym, wypłacamy po te 20 zł miesięcznie – to dałoby rocznie 960 mln zł. Dla porównania: utrzymanie administracji podatkowej opracowującej „matrycę” VAT kosztuje nas ponad 5 mld zł rocznie.

Fot. gotcredit/ na lic. Creative Commons/ flickr.com

 

Nasze strony

Nasze newslettery

Facebook
www.linkedin.com/company/związek-przedsiębiorców-i-pracodawców/