szukaj

Zaufało nam 51 818 firm, które zatrudniają 570 477 pracowników

Robert Gwiazdowski - nasz człowiek w ZUS

Robert Gwiazdowski

Przewodniczący Rady Nadzorczej Związku Przedsiębiorców i Pracodawców.

Doktor habilitowany nauk prawnych. Profesor prawa na Uczelni Łazarskiego, na której zajmuje się myślą polityczną, prawną i ekonomiczną oraz ekonomiczną analizą prawa. Członek Rady Nadzorczej Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Adwokat i doradca podatkowy. Specjalizuje się w prawie podatkowym.

Żaróweczki w demokracji

24.10.2018


W Internecie huczy od komentarzy po wystąpieniu Prezydenta Dudy na XIX Forum Polsko-Niemieckim w Berlinie, podczas którego pytał co ma wspólnego z demokracją fakt, że w Europie nie można kupić zwykłych żarówek. Na marginesie taka uwaga, że w Polsce kupić je można – tylko sprzedawać nie można. Ale to zupełnie inna sprawa. Żeby je można było kupić, to się je sprzedaje jako żarówki „specjalistyczne”. Albo na bazarku gdzieś przy wschodniej granicy. Ale co do istoty sprawy Pan Prezydent miał rację. Jakby większość wolała używać świetlówek to by nie trzeba było wprowadzać zakazu używania żarówek. Można oczywiście przyjąć, że większość jest głupia i nie wie co jest dla niej dobre, a wiedzą to oświecone elity. Podobnie można przyjąć, że większość mogłaby – jak świetlówek do świecenia – nie chcieć używać oświeconych elit do rządzenia. Czy wprowadzić zakaz głosowania nie ciemnotę – jak zakaz kupowania żarówek? Po takiej refleksji postanowiłem przypomnieć, co pisałem o mądrości elity odnośnie żarówek w 2009 roku – gdy Andrzejowi Dudzie się jeszcze nie śniło, że za 9 lat będzie przemawiał na Forum Polsko-Niemieckim jako prezydent Polski.

We wrześniu 2009 roku wszedł w życie zakaz wprowadzania do obrotu w krajach UE tradycyjnych żarówek 100-watowych i mocniejszych. W 2010 roku zacznie obowiązywać zakaz dotyczący żarówek 75-watowych, a w 2012 wszelkich tradycyjnych żarówek. Od kwietnia 2009 roku obowiązuje już zakaz wprowadzania do obrotu tradycyjnych termometrów – gdyż, jak powszechnie wiadomo, zawierają szkodliwą dla zdrowia i życia rtęć.

Jaki jest związek między tymi zakazami? Żarówki energooszczędne zawierają… rtęć, z powodu szkodliwości której zakazano sprzedaży tradycyjnych termometrów. Co prawda informacja ta nie jest podawana na opakowaniach, ale za to  w Austrii w instrukcji obsługi żarówki (sic!) można przeczytać przestrogę: „ponieważ żarówki energooszczędne są zrobione ze szkła, może się zdarzyć, że ulegną pęknięciu, co jednak nie stanowi żadnego zagrożenia. Zaleca się PRZEWIETRZENIE POMIESZCZENIA przez 30 minut oraz USUNIĘCIE ODŁAMKÓW SZKŁA W DOBRZE ZAMKNIĘTEJ PLASTIKOWEJ TORBIE”. Tradycyjne żarówki też były ze szkła ale nie trzeba było wietrzyć pomieszczenia jak się stłukły. Jeżeli w żarówce jest 2,5 mg rtęci, to ile jej znajdzie się w naszym otoczeniu, jak sprzedaż żarówek energooszczędnych, która teraz wynosi 10-13% rynku, wyniesie 100%?

Na rynku pojawiają się nowe technologie – na przykład LED. Ale zanim będą one w stanie wyprzeć tradycyjne żarówki i produkowane już od lat żarówki energooszczędne, zwane „świetlówkami kompaktowymi”, minie jeszcze kilka lat. Więc wprowadzenie zakazu sprzedaży tradycyjnych żarówek oznacza zwiększenie przychodów Philipsa i Osram (grupa Simensa) o dziesiątki miliardów euro rocznie! Tradycyjna żarówka to wydatek 50 centów, energooszczędna to 7 euro! Produkuje się je na przestarzałych już nieco liniach technologicznych, których nie opłaca się remontować, z uwagi na konkurencję ze strony nowych technologii (LED), które „czyhają za drzwiami”, którym kompaktowe świetlówki na pewno nie sprostają. Ich producenci weszli w ślepy zaułek i administracyjna decyzji Komisji Europejskiej, nakazująca de facto korzystanie z ich produktów, to ostatnia szansa na osiągnięcia odpowiedniej stopy zwrotu. Nasze oszczędności w wydawaniu na prąd i w emisji CO2, o ile w ogóle będą jakiekolwiek, rozłożą się na lata. A zyski Philipsa i Simensa wzrosną z dnia na dzień.

Żarówki energooszczędne – czyli świetlówki – zużywają  od 65 do 80% mniej energii, niż tradycyjne, które tylko 3 do 5 % (jak przeczytałem w jednym opracowaniu) lub od 5 do 8% (jak przeczytałem w innym opracowaniu) energii przetwarzają na światło, a resztę „tracą” na promieniowanie cieplne. Ale w naszej strefie klimatycznej to ciepło tak czy inaczej do naszych domów trzeba jakoś dostarczać. Prawie przez pół roku. I tak się jakoś składa, że to jest to samo pół roku, kiedy trzeba dłużej palić światło – bo jest nie tylko zimniej, ale i ciemniej. Może to za sprawą słońca? A świecący się żyrandol z trzema stuwatowymi żarówkami, to grzejnik o mocy 0.3 kW. Jak nie będzie z żyrandola to będzie przez kaloryfer.

I jeszcze jedno: póki co produkcja żarówki energooszczędnej pochłania 10 razy(!!!) więcej energii od produkcji żarówek tradycyjnych.

Z perspektywy czasu można teraz napisać, że:

  • Po wprowadzenia zakazu sprzedaży tradycyjnych żarówek ceny 60-watowych świetlówek energooszczędnych firmy Osram wzrosły o 20-25%. Ale producenci stwierdzili, że wzrost cen nie miał związku z zakazem używania tradycyjnych żarówek, tylko z drożejącymi surowcami. Oczywiście. Przecież związki przyczynowo skutkowe mogą być złudą – jak nauczał David Hume. To co wiemy na temat dochodzących do nas bodźców, to tylko one same i ich następstwo czasowe. Gdy naciśniemy cyngiel w strzelbie, to dochodzi do nas błysk i huk wystrzału. Więc zwykliśmy sądzić, że naciśnięcie cyngla powoduje wystrzał. A tymczasem nasz służący mógł wyjąć ze strzelby nabój i wystrzelić ze swojej w tym samym momencie, gdy my nacisnęliśmy cyngiel. A nam się będzie wydawało, że spowodowaliśmy wystrzał. Producentom żarówek może się więc wydawać, że ceny surowców wzrosły o 20-25% i pewnie dlatego podrożały produkowane przez nich świetlówki. A tymczasem to jacyś „służący” „brukselczycy” wystrzelili z zakazu używania tradycyjnych żarówek.
  • Przewodniczący komisji przemysłu Herbert Reul wezwał Unię, żeby jeszcze raz przemyślała zakaz sprzedaży tradycyjnych żarówek. Jego zdaniem producenci świetlówek energooszczędnych mogą wykorzystywać zakaz do wprowadzania „nieuzasadnionych podwyżek cen”. „Wzywam Komisję Europejską do sprawdzenia zasadności zakazu żarówek i w razie potrzeby ponownego dopuszczenia ich do sprzedaży. Należy zbadać w szczególności, jakie ryzyko i zagrożenie dla zdrowia stanowią świetlówki energooszczędne, które zastępują obecnie żarówki”. Reul powołał się na dwa raporty: szwajcarskiego Federalnego Urzędu Zdrowia Publicznego i Francuskiej Komisji ds. Bezpieczeństwa Konsumentów. Obydwa zalecały użytkownikom zachowywanie bezpiecznej odległości 30 centymetrów od świetlówek energooszczędnych. Przebywanie zbyt blisko może być, zdaniem autorów raportów, groźne dla zdrowia.
  • Wielkość emisji CO2 w Europie wzrosła – podobnie jak temperatura Ziemi. Można powiedzieć, że gdyby nie zakaz sprzedaży żarówek wzrosła by jeszcze bardziej. MOŻNA powiedzieć, że tak BYĆ MOŻE by było.
  • NIE MOŻNA za to zaprzeczyć, że zyski producentów świetlówek wzrosły NA PEWNO. Na szczęście technologie LED – jak się można było spodziewać – wyparły świetlówki, ale przez kilka lat producenci świetlówek zdążyli swoje przestarzałe linie technologiczne zamortyzować i przygotować się do konkurencji z producentami LED, którzy wcześniej nie „załadowali się” w produkcję świetlówek.
  • Ciemny lud zapłacił. Elity zyskały.

I tylko mnie dziwi, że taki modus operandi popierają ludzie zwalczający na co dzień kapitalizm bo – jak wiadomo – kapitaliści są źli, chciwi i wyzyskują lud, więc rząd musi tego ludu bronić. Z tym jednak wyjątkiem, że ci kapitaliści, którzy załatwiają sobie od rządu różne przywileje, za które płaci tenże lud, nie są źli, tylko dobrzy. Choć w zasadzie to wcale mnie to jednak nie dziwi.

 

Fot. Spiros Vathis/ na lic. Creative Commons/ flickr.com

 

Nasze strony

Nasze newslettery

Facebook
www.linkedin.com/company/związek-przedsiębiorców-i-pracodawców/