• PL
  • EN
  • szukaj

    Stanowisko ZPP do projektu ustawy o zmianie ustawy o podatku akcyzowym oraz ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych (UD418)

    Warszawa, 15.07.2026

    Stanowisko ZPP do projektu ustawy o zmianie ustawy o podatku akcyzowym oraz ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych (UD418)

     

    • Związek Przedsiębiorców i Pracodawców (ZPP) krytycznie ocenia przedstawiony przez Ministerstwo Finansów projekt UD418 proponujący gwałtowną podwyżkę akcyzy na alkohol. Zamiast tego opowiadamy się za pozostaniem przy ustaleniach z mapy akcyzowej z 2021 r.
    • Stabilna i przewidywalna polityka podatkowa oraz respektowanie odpowiednio długiego vacatio legis są fundamentalne dla budowania zaufania przedsiębiorców do państwa.
    • W sytuacji spadającej konsumpcji alkoholu i kurczącego się rynku piwa dodatkowe, skokowe podwyżki akcyzy są nieproporcjonalne i mogą pogłębić problemy branży, nie przynosząc zakładanych efektów fiskalnych.
    • Wysokie opodatkowanie piwa osłabia konkurencyjność polskich producentów względem państw sąsiednich, sprzyja rozwojowi turystyki zakupowej oraz ogranicza potencjał krajowej gospodarki.
    • Przewidywalny, stopniowy wzrost akcyzy to właściwy instrument realizowania celów zdrowia publicznego, takich jak ograniczanie spożycia alkoholu. Polskie państwo powinno przy nim pozostać, zamiast podejmować chaotyczne działania ukierunkowane na doraźne łatanie dziury budżetowej.


    Związek Przedsiębiorców i Pracodawców (ZPP) z dezaprobatą odnosi się do przedstawionego w czerwcu b.r. projektu ustawy o zmianie ustawy o podatku akcyzowym oraz ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych (UD418), który w naszym przekonaniu stanowi kolejną próbę załatania dziury budżetowej kosztem przedsiębiorców. Podobnie jak w przypadku analogicznych planów z jesieni 2025 r., zawetowanych potem przez prezydenta Nawrockiego, ustawodawca proponuje, by realizować godne pochwały cele – takie jak poprawa zdrowia publicznego poprzez zmniejszenie konsumpcji alkoholu – za pośrednictwem kompletnie nieproporcjonalnych i szkodliwych z perspektywy rodzimych firm środków. Nie ma na to naszej zgody. Dlatego z przyczyn, które opisujemy niżej bardziej szczegółowo, wnioskujemy o porzucenie prac nad nowelizacją i pozostawienie w mocy obowiązującej od 2022 r. mapy akcyzowej.

    W pierwszej kolejności pragniemy podkreślić, że pozostanie przy tych ustaleniach zapewni przewidywalność oraz zgodność z zasadą pewności prawa. Planując długoterminowo i działając w ramach określonych okresów rozliczeniowych, przedsiębiorcy powinni być informowani o zmianach z odpowiednim wyprzedzeniem. Wieloletni plan stopniowego wzrostu akcyzy, taki jak ten uchwalony w roku 2021, wydaje się ku temu właściwym narzędziem. Za równie istotne uważamy przy tym zawarte w umowie koalicyjnej oraz wielokrotnie zapowiadane przez rządzących w wystąpieniach publicznych przynajmniej sześciomiesięczne vacatio legis w przypadku nowych przepisów podatkowych.

    Po drugie, naszym zdaniem autorzy projektu całkowicie pominęli kontekst, w jakim powstaje antyalkoholowe prawo. Chociaż zgadzamy się, że w interesie państwa powinno być ograniczanie spożycia alkoholu przez obywateli, w czym swój udział może mieć także legislacja, to jednocześnie dostrzegamy potrzebę wdrażania zrównoważonych rozwiązań, które nie zagrażają całym branżom. Z pewnością nie można tak powiedzieć o zaproponowanych korektach – postulowana podwyżka akcyzy jest 4-krotnie wyższa, niż wynikałoby to z dzisiejszych przepisów, co w praktyce oznacza jednorazowy wzrost o ponad 20%. Tak gwałtowny skok trudno uzasadnić szacowaną na 3% inflacją; aberracją wydają się też tłumaczenia Ministerstwa o wpływie wojny na Ukrainie i pandemii. Oba czynniki przyczyniły się bowiem do zwiększenia kosztów energii i surowców – kluczowych składowych odpowiadających za cenę piwa. Przytoczone argumenty jawią się wobec tego jako wspierające raczej pomysł obniżki, a nie podwyżki stawki.

    Ponadto, jak zostało już wyżej zarysowane, do próby reformy dochodzi w bardzo konkretnym momencie, co również powinno zostać uwzględnione przez osoby ją projektujące. Pomimo, że według OECD dostępność ekonomiczna alkoholu – czyli ilość alkoholu, jaką można kupić za przeciętne wynagrodzenie – w ciągu ostatnich dwóch dekad wzrosła w Polsce dwuipółkrotnie, to równocześnie coraz mniej osób z takiej możliwości korzysta. [1] Spożycie czystego alkoholu na głowę spadło nad Wisłą o blisko litr w latach 2019-2024. [2] Na podstawie dostępnych danych szacuje się, że w 2025 roku trend się utrzymał – tylko w przypadku piwa odnotowano zmniejszenie wydatków i wolumenu sprzedaży na poziomie kolejno 4,5 i 6,2%. [3] Przeczy to narracji, jakoby problem z konsumpcją się pogłębiał, malując przy tym obraz sektora, który radzi sobie na rynku coraz gorzej.

    Tym bardziej jako niezrozumiałą postrzegamy zawartą w innych projektach Ministerstwa Finansów czy inicjatywach legislacyjnych klubów Lewicy i Polski 2050 intencję ograniczania dostępności i podnoszenia cen piw bezalkoholowych, czyli jedynej rosnącej kategorii w tym sektorze. Stanowiące dziś 8% rynku wyroby [4] bezdyskusyjnie realizują zawartą w ust. 1 art. 1 ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi misję redukcji szkód związanych ze spożyciem alkoholu.

    Chociaż ustawodawca zapewnia, że przy omawianej nowelizacji przyświecają mu te same cele, to w naszej ocenie prymat nad nimi ma spodziewany efekt fiskalny. Patrząc jednak na statystyki z ostatnich lat dochodzimy do wniosku, że jego nadzieje mogą okazać się płonne. Mimo, że w latach 2019-2025 stawka podatku akcyzowego od piwa wzrosła łącznie o 40%, to wpływy budżetowe z tego tytułu zwiększyły się tylko z 3,35 mld do 3,73 mld, czyli o 11,6%. Biorąc pod uwagę wyżej opisane trendy dotyczące malejącej sprzedaży i konsumpcji, można przypuszczać, że podniesienie cen tylko je wzmocni. W rezultacie przedsiębiorcy ucierpią, a dochody państwa niekoniecznie staną się wyższe. To ryzyko, którego z naszej perspektywy nie warto podejmować – nawet jeśli pozyskane środki zgodnie z zapowiedziami faktycznie zasilą wyłącznie Narodowy Fundusz Zdrowia (NFZ), to w obliczu aktualnie trwającej w kraju debaty można mieć uzasadnione obawy, czy finalnie zostaną one wykorzystane w sposób efektywny.

    Dodatkowo, kolejna podwyżka ujemnie wpłynie na polską konkurencyjność. Już teraz rodzima stawka akcyzy od piwa wynosi 3,5 razy tyle, co poziom minimalny określony w dyrektywie, oraz jest wyższa niż w 14 krajach UE, w tym w państwach ościennych znanych z dobrze rozwiniętego przemysłu piwowarskiego, takich jak Czechy, Niemcy i Słowacja. Na każdym z tych rynków piwo jest tańsze niż nad Wisłą, w związku z czym zaczyna kwitnąć turystyka zakupowa. [5] Dalsze realizowanie nieprzewidywalnej i charakteryzującej się gwałtownymi, skokowymi zmianami polityki akcyzowej tylko będzie nasilać występowanie tego zjawiska. W efekcie na produkcji złocistego trunku będą korzystali nasi sąsiedzi, podczas gdy z konsumpcją i jej skutkami będziemy mierzyć się w Polsce, która równocześnie straci na osłabieniu lokalnego potencjału produkcyjnego.

    Tymczasem warto przypomnieć o tym, że browarnictwo to istotna część polskiej gospodarki, odpowiadająca za 0,56% krajowego PKB i wnosząca do budżetu w formie podatków CIT, PIT, VAT i akcyzy aż 18 mld złotych rocznie. To także sektor łączący w swoim łańcuchu bardzo różnorodne branże – w tym producentów rolnych, wytwórców opakowań, dystrybutorów, detalistów i właścicieli lokali gastronomicznych – zatrudniający łącznie blisko 85 tysięcy osób. Mając na uwadze, że tylko w latach 2020-2024 takich miejsc pracy ubyło 30 tysięcy, a wśród pogłębiających się trendów wyróżnia się spadek konsumpcji, generowany m.in. przez coraz zdrowsze nawyki zdrowotne naszych rodaków, można spodziewać się, że rynek piwa będzie się dalej kurczył. To jednak m.in. od państwa zależy, jak wiele zakładów zostanie zamkniętych, a ludzi zwolnionych. Rozłożone na lata umiarkowane podwyżki akcyzy mogą bowiem stworzyć producentom realną szansę na adaptację do nowych realiów, np. poprzez zmianę oferty produktowej przy zachowaniu łańcucha wartości i pozostawieniu funkcjonujących hal produkcyjnych w mocy. Zyskaliby na tym nie tylko przedsiębiorcy, ale też budżet, który z dużym prawdopodobieństwem dzięki temu uniknąłby znaczących ubytków.  

    Uwzględniając ten kontekst oraz takie dodatkowe czynniki jak wyzwania wynikające z wdrożenia systemu kaucyjnego, apelujemy o pozostawienie skali podwyżki akcyzy w styczniu 2027 roku na zaplanowanym poziomie 5% i tym samym niekontynuowanie prac nad projektem zawartym we wpisie UD418.

    Reasumując, raz jeszcze podkreślamy, że przewidywalny i stopniowy wzrost stawek akcyzy to skuteczny instrument polityki zdrowotnej. Dostrzegamy, że faktycznie pomaga on ograniczać spożycie alkoholu, nie generując przy tym gwałtownych skutków dla piwowarstwa i sektorów z nim powiązanych. Dlatego sprzeciwiamy się propozycji znaczącej podwyżki z projektu UD418, która zamiast proporcjonalnie zwiększyć zyski dla budżetu i zdrowia publicznego, może stworzyć egzystencjalne ryzyko dla branży oraz ugodzić w konkurencyjność Polski, wcale nie poprawiając przy tym trudnej sytuacji fiskalnej kraju. Pozostanie przy ustaleniach z mapy akcyzowej z 2021 r. to rozwiązanie umiarkowane oraz maksymalizujące korzyści zarówno dla państwa, jak i obywateli oraz biznesu prywatnego. W związku z tym wnosimy o całkowitą rezygnację z dalszego procedowania przedmiotowych przepisów.

    ***

    [1]https://www.oecd.org/en/publications/oecd-economic-surveys-poland-2025_483d3bb9-en.html

    [2]https://kcpu.gov.pl/wp-content/uploads/2025/09/Spozycie-napojow-alkoholowych2024.pdf

    [3]https://businessinsider.com.pl/wiadomosci/trudny-okres-rynku-alkoholi-w-polsce-spadek-sprzedazy-w-prawie-kazdej-kategorii/yb8hxj3

    [4] https://www.browary-polskie.pl/zerowki-zmieniaja-rynek-piwa-rewolucja-00-trwa/

    [5]https://www.portalspozywczy.pl/alkohole-uzywki/wiadomosci/powrot-do-lat-90-polacy-zaczynaja-szturmowac-slowackie-sklepy,280088.html

    Zobacz: Stanowisko ZPP do projektu ustawy o zmianie ustawy o podatku akcyzowym oraz ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych (UD418)

    ZPP i Defence Institute prezentują plan sfinansowania polskiej armii

     

    Warszawa, 15 lipca 2026

    ZPP i Defence Institute prezentują plan sfinansowania polskiej armii

    W obliczu narastającego zagrożenia ze strony Federacji Rosyjskiej, Polska stoi przed koniecznością utrzymania wydatków na obronność na poziomie 5% PKB w perspektywie 2030 roku. Związek Przedsiębiorców i Pracodawców (ZPP) oraz Defence Institute ostrzegają w swoim najnowszym raporcie, że finansowanie tak ambitnych celów wyłącznie długiem publicznym grozi „stagflacją zbrojeniową” i zapaścią gospodarczą. Eksperci proponują alternatywę: pakiet pięciu radykalnych reform strukturalnych, które trwale zabezpieczą środki na modernizację armii.

    Zdaniem autorów raportu, prof. Konrada Trzonkowskiego oraz gen. broni (rez.) dr. Jarosława Gromadzińskiego bezpieczeństwo militarne powinno stanowić trwały element stabilnego i długofalowo planowanego systemu finansowego państwa.

    „Musimy przesunąć wolne zasoby kapitałowe z konsumpcji socjalnej na modernizację wojska, aby uniknąć ryzyka, w którym potężna armia funkcjonuje na fundamencie erodującej gospodarki” – ocenia prof. Konrad Trzonkowski, Główny ekonomista ZPP.

    „W warunkach narastającej rywalizacji mocarstw, postępującej rewolucji technologicznej oraz utrzymującej się niestabilności międzynarodowej zdolność do trwałego finansowania bezpieczeństwa staje się jednym z najważniejszych wyznaczników siły nowoczesnego państwa. Od powodzenia tego przedsięwzięcia zależy nie tylko skuteczność polskiej polityki obronnej, ale również długookresowa stabilność, suwerenność i rozwój Rzeczypospolitej Polskiej” – wskazuje gen. broni (rez.) dr Jarosław Gromadziński.

    Pięć filarów „Gospodarki Odporności”

    Cezary Kaźmierczak, prezes ZPP, podkreśla konieczność głębokiej zmiany paradygmatu zarządzania finansami państwa: „Proponowane przez nas reformy to nie tylko kwestia ekonomiczna, to konieczność, by Polska mogła skutecznie odstraszać agresora, zachowując jednocześnie dynamikę wzrostu gospodarczego”.

    Autorzy postulują wdrożenie pakietu reform, który do 2030 roku wygeneruje ponad 300 miliardów złotych:

    • Nowy system podatkowy dla firm: Zastąpienie dysfunkcyjnego podatku CIT powszechnym, prostym podatkiem przychodowym w wysokości 1,5%.
    • Jednolita stawka VAT: Wprowadzenie płaskiej, 19-procentowej stawki VAT na wszystkie towary i usługi.
    • Konsolidacja wydatków socjalnych: Całkowita likwidacja 13. i 14. emerytury, wprowadzenie rygorystycznego kryterium dochodowego w programie 800+ oraz redukcja pozaoperacyjnych przywilejów w służbach mundurowych.
    • Reforma emerytalna: Zrównanie i podniesienie wieku emerytalnego do 67 lat dla obu płci, z jednoczesnym wprowadzeniem prorodzinnego mechanizmu obniżającego wiek emerytalny kobiet za każde wychowane dziecko.
    • Stymulacja podażowa: Drastyczne obniżenie klina podatkowego dla mikrofirm i pracowników, co pobudzi przedsiębiorczość i przyspieszy wzrost PKB.

    Autorzy raportu kładą szczególny nacisk na to, że tempo i kolejność wprowadzania reform są równie ważne co ich zakres. Nagłe, jednoczesne wdrożenie wszystkich postulatów mogłoby doprowadzić do recesji, dlatego zaproponowano trzyfazowy plan adaptacyjny.

    Faza I: Stabilizacja i uszczelnienie systemu (Lata 2026–2027)

    W pierwszej fazie priorytetem jest poprawa dyscypliny budżetowej przy jednoczesnym ograniczeniu ryzyk społecznych.

     * Wprowadzenie kryterium dochodowego w świadczeniach socjalnych (m.in. program 800+), co pozwoli na precyzyjne adresowanie wsparcia do osób najbardziej potrzebujących.

     * Likwidacja najbardziej kosztownych i nieefektywnych przywilejów pozaoperacyjnych w służbach mundurowych, co stanowi sygnał gotowości państwa do racjonalizacji własnych wydatków.

     * Rozpoczęcie prac nad wdrożeniem powszechnego podatku przychodowego, co zapewni stabilność wpływów budżetowych w średnim terminie.

    Faza II: Przebudowa strukturalna (Lata 2028–2029)

    Druga faza skupia się na fundamentalnych zmianach w systemie podatkowym oraz aktywizacji zawodowej.

     * Pełne wdrożenie jednolitej stawki VAT (19%), co uprości system i zredukuje szarą strefę poprzez eliminację arbitralnych zwolnień.

     * Wdrożenie reformy emerytalnej, obejmującej zrównanie i podniesienie wieku emerytalnego do 67 lat, co jest niezbędne dla zapewnienia długoterminowej wypłacalności systemu.

     * Obniżenie klina podatkowego dla pracowników i mikrofirm, co ma na celu „uwolnienie” potencjału polskiego sektora MŚP i stymulację wzrostu gospodarczego.

    Faza III: Konsolidacja i wzrost (Rok 2030 i kolejne)

    Ostatni etap koncentruje się na utrwaleniu efektów reform i budowie odporności długofalowej.

     * Pełna optymalizacja wydatków państwa dzięki uszczelnionemu systemowi podatkowemu, co pozwoli na finansowanie 5% PKB na obronność bez nadmiernego zadłużania kraju.

     * Wykorzystanie nadwyżek budżetowych wygenerowanych przez reformy do dalszej stymulacji podażowej i inwestycji w nowoczesne technologie wojskowe.

    Jak wskazuje Cezary Kaźmierczak: „Sekwencyjność reform pozwoli gospodarce dostosować się do zmian. Musimy działać chirurgicznie, krok po kroku, aby finansowanie armii stało się naturalnym elementem naszego wzrostu, a nie jego hamulcem”.

    Zobacz raport

    Stanowisko ZPP do projektu ustawy o zmianie ustawy o zdrowiu publicznym (UD417)

    Warszawa, 14.07.2026

    Stanowisko ZPP do projektu ustawy o zmianie ustawy o zdrowiu publicznym (UD417)

     

    • Związek Przedsiębiorców i Pracodawców (ZPP) wzywa do odrzucenia w całości projektu ustawy UD147. W naszej ocenie decyzja o jego przyjęciu została podjęta w oderwaniu od aktualnej sytuacji społeczno-gospodarczej oraz bez rzetelnej analizy skutków regulacji.
    • Proponowane podwyższenie i rozszerzenie opłaty od środków spożywczych ma przede wszystkim charakter fiskalny. Tymczasem nie dowiedziono skuteczności podobnych, wdrożonych w przeszłości rozwiązań na polu poprawy zdrowia publicznego.

    • Projekt niesie za sobą szereg niekorzystnych skutków gospodarczych, w tym wzrost cen, ograniczenie sprzedaży, spadek zatrudnienia, rozwój szarej strefy oraz pogorszenie konkurencyjności polskich przedsiębiorstw. Jego wejście w życie uderzy też w krajowe sadownictwo, przetwórstwo owocowo-warzywne, branżę cukierniczą oraz producentów suplementów diety.

    • Zwracamy uwagę, że wpływy z opłaty cukrowej wbrew zapowiedziom zasiliły ogólny budżet na zdrowie, zamiast zostać wydane na celowane świadczenia. Ponadto, nie podjęto inicjatyw edukacyjnych i profilaktycznych, które powinny stanowić fundament polityki zdrowotnej.

    • Kolejna zmiana zasad opodatkowania podważy zaufanie przedsiębiorców do państwa, zniechęci do inwestycji w reformulację produktów oraz nałoży dodatkowe obciążenia na branżę, która i tak mierzy się dziś z wieloma wyzwaniami, takimi jak wdrożenie systemu kaucyjnego oraz nadciągające przepisy dotyczące Rozszerzonej Odpowiedzialności Producenta (ROP).

    Związek Przedsiębiorców i Pracodawców (ZPP) krytycznie odnosi się do przedstawionego w czerwcu b.r. przez Ministra Finansów i Gospodarki projektu ustawy o zmianie ustawy o zdrowiu publicznym (UD417), który przewiduje istotne podwyższenie stawek opłaty od środków spożywczych oraz rozszerzenie jej zakresu na kolejne kategorie produktów. W naszej ocenie przedłożona do konsultacji publicznych propozycja nie tylko nie spełnia standardów racjonalnej legislacji, ale też nie została oparta na rzetelnej analizie skutków regulacji. Ponadto, stoimy na stanowisku, że zawarte w niej rozwiązania są nieadekwatne i nieproporcjonalne do zakładanych celów zdrowotnych. W związku z tym wzywamy do odrzucenia projektu i poprzedzenia jakichkolwiek dalszych decyzji o zaostrzeniu kompleksową analizą.

    W pierwszej kolejności pragniemy podkreślić, że postulowane zmiany mają przede wszystkim charakter fiskalny. Choć z uzasadnienia projektu jasno wynika, że dodatkowe wpływy z daniny mają zwiększyć finansowanie Narodowego Funduszu Zdrowia (NFZ), to jednocześnie próżno w nim szukać jakichkolwiek przekonujących dowodów potwierdzających, że następna podwyżka faktycznie przyczyni się do poprawy zdrowia publicznego. Dość wspomnieć, że dotychczasowe doświadczenia z omawianym podatkiem raczej podważają jego skuteczność na tym polu.

    Po pierwsze, jak do tej pory dochody państwa z opłaty cukrowej utrzymują się poniżej zakładanego poziomu. Równocześnie spadła liczba jej płatników, co może być sygnałem ograniczania produkcji lub wycofywania się części przedsiębiorstw z rynku. W obliczu tych trendów sensowne wydaje się założenie, że kolejne podniesienie stawek pociągnie za sobą spadek sprzedaży i zmniejszenie zatrudnienia, które z kolei przełożą się na niższe wpływy z VAT, CIT i PIT. Realnymi konsekwencjami mogą być także wzrost częstotliwości zakupów transgranicznych oraz rozwój szarej strefy.

    Po drugie, czujemy się w obowiązku zaznaczyć, że środki z dyskutowanej daniny nie były dotąd wydatkowane w sposób przejrzysty i zgodny z przyjętymi zamierzeniami. Warto przypomnieć, że pieniądze te miały wspierać profilaktykę i leczenie chorób związanych z niewłaściwymi zachowaniami zdrowotnymi. Jak jednak pokazał opublikowany w marcu 2025 r. raport NIK, zamiast na konkretne i celowane działania zawarte w ustawie o zdrowiu publicznym ostatecznie przeznaczono je na finansowanie ogółu świadczeń. Dodatkowo, trudno znaleźć przykłady realizacji wielokrotnie zapowiadanych przez decydentów inicjatyw o charakterze edukacyjnym czy prewencyjnym, mogącym korzystnie wpłynąć na wybory żywieniowe Polaków. Dlatego w sytuacji wątpliwej pożyteczności już obowiązujących przepisów i funkcjonujących przedsięwzięć apelujemy do resortu finansów o większą powściągliwość w projektowaniu nowych. Najpierw powinno dojść do ewaluacji dotychczas prowadzonej polityki prozdrowotnej. Jej wyniki powinny potem transparentnie zostać zaprezentowane opinii publicznej.

    Następnie chcemy jako ZPP zauważyć, że projekt jawi się jako nieproporcjonalny do polskich warunków społeczno-gospodarczych. Wynosząca 1,80 zł/l (około 0,42 euro/l) maksymalna zaproponowana stawka byłaby jedną z najwyższych w Europie w relacji do poziomu dochodów gospodarstw domowych, przewyższając wartości notowane w krajach o znacznie wyższej sile nabywczej konsumentów, takich jak Irlandia czy Francja. Oznacza to, że rzeczywisty ciężar ekonomiczny regulacji będzie wyższy niż dla obywateli wymienionych państw. Bezpośrednio odbije się to na cenach detalicznych napojów, co podniesie presję inflacyjną i w największym stopniu obciąży najbiedniejszych.

    Nie będzie to jedyny dotkliwy gospodarczy skutek dalszego procedowania projektu. Jako organizacja zabiegająca o warunki sprzyjające prowadzeniu biznesu nie możemy nie wyrazić zaniepokojenia potencjalnym negatywnym wpływem regulacji na konkurencyjność polskiej gospodarki. Przykładowo, rozszerzenie opłaty na napoje z dodatkiem soku niechybnie ograniczy popyt na krajowe owoce, co w oczywisty sposób uderzy w sektor sadowniczy i przetwórstwo owocowo-warzywne. Trudno w tym przypadku zrozumieć motywację ustawodawcy, który w naszym przekonaniu powinien działać na rzecz produkcji opartej na polskich, a nie zagranicznych surowcach.

    Na podobnej zasadzie musimy dać wyraz naszym obawom o rodzimy sektor cukrowniczy. Wyższe opodatkowanie napojów oraz wynikające z niego spadki sprzedaży oznaczają zmniejszenie zapotrzebowania na cukier produkowany nad Wisłą, co pogorszy sytuację plantatorów buraka cukrowego oraz cukrowni. Raz jeszcze, osłabianie konkurencyjności polskich producentów względem przedsiębiorstw funkcjonujących na innych europejskich rynkach wydaje nam się kontrproduktywne i godzące w żywotne interesy naszych obywateli.

    Co więcej, krytycznie oceniamy też objęcie opłatą produktów, które zostały zreformułowane zgodnie z intencją obowiązujących przepisów. Wiele firm poniosło już znaczące nakłady inwestycyjne na zmianę receptur, modernizację procesów technologicznych oraz rozwój nowych produktów o obniżonej zawartości cukru. Dokonanie zmian w zasadach funkcjonowania systemu po tym, jak odpowiednie wydatki zostały już poczynione, naruszy zasadę pewności i stabilności prawa oraz podważy zaufanie przedsiębiorców do państwa. Z dużym prawdopodobieństwem osłabi również ich motywację do podejmowania przyszłych działań na rzecz rozwijania innowacji.

    Na zakończenie wypada przypomnieć, że branże spożywcza i napojowa już teraz znajdują się pod silną presją regulacyjną wynikającą m.in. z wdrażania systemu kaucyjnego oraz w bliskiej przyszłości także Rozszerzonej Odpowiedzialności Producenta (ROP). Biorąc pod uwagę ten kontekst, pomysł nałożenia na nie kolejnych obciążeń generujących rozległe, wyżej opisane koszty ogólnogospodarcze uznajemy za sprzeczny z zasadami tworzenia prawa gospodarczego i niebezpieczny dla biznesu, w tym zwłaszcza reprezentowanego przez nas sektora MŚP.

    Podsumowując, Związek Przedsiębiorców i Pracodawców wyraża przekonanie, że polityka zdrowia publicznego oprócz filaru fiskalnego powinna opierać się na działaniach edukacyjnych i profilaktycznych. Z kolei wprowadzanie nowych danin, choć pozostaje jednym z jej instrumentów, powinno każdorazowo być poprzedzone rzetelną oceną skuteczności obowiązujących rozwiązań oraz analizą wpływu rozważanych narzędzi. W tym przypadku wydaje się, że obu tych elementów zabrakło, w wyniku czego ustawodawca nie rozważył całego szeregu potencjalnych negatywnych konsekwencji dla różnych sektorów gospodarki. Wobec tego apelujemy o całkowite odrzucenie projektu ustawy i nawiązanie dialogu z pracodawcami w celu rozpoczęcia wspólnego poszukiwania bardziej proporcjonalnych rozwiązań.

    Zobacz: Stanowisko ZPP do projektu ustawy o zmianie ustawy o zdrowiu publicznym (UD417)

    Stanowisko ZPP ws. planów nowelizacji ustawy o systemie kaucyjnym

    Warszawa, 9.07.2026

    Stanowisko ZPP ws. planów nowelizacji ustawy o systemie kaucyjnym

    • Związek Przedsiębiorców i Pracodawców (ZPP) widzi w systemie kaucyjnym narzędzie, które może pomóc zwiększyć poziomy selektywnej zbiórki oraz recyklingu opakowań. Jednocześnie zwracamy jednak uwagę, że realizacja tych celów nie może odbywać się poprzez nieproporcjonalne obciążanie przedsiębiorców dodatkowymi kosztami i obowiązkami.
    • Dalszy rozwój systemu kaucyjnego powinien opierać się na zasadzie proporcjonalności oraz rzetelnej ocenie skutków regulacji, ze szczególnym uwzględnieniem realiów funkcjonowania małych i średnich sklepów.
    • Popieramy przedstawione w ostatnim czasie przez resort środowiska pomysły stworzenia organizacji parasolowej koordynującej system kaucyjny oraz ograniczenia obowiązków administracyjnych dla sklepów nieprowadzących zbiórki. Naszą przychylność zyskała również koncepcja tworzenia alternatywnych punktów odbioru opakowań poza placówkami handlowymi.
    • Równocześnie sprzeciwiamy się przedwczesnemu rozszerzaniu systemu o kolejne frakcje, w tym szkło jednorazowe i kartony po napojach, bez uprzedniego przeprowadzenia rzetelnej analizy skutków dla przedsiębiorców oraz zapewnienia ku temu odpowiedniej infrastruktury.

    Związek Przedsiębiorców i Pracodawców (ZPP) z całą mocą popiera cele, jakie przyświecały ustawodawcy podczas prac nad ustawą wprowadzającą w Polsce system kaucyjny: zwiększenie poziomu selektywnej zbiórki opakowań po napojach, podniesienie poziomu recyklingu i ponownego wykorzystania opakowań, ograniczenie ilości odpadów opakowaniowych trafiających do środowiska, wsparcie budowy gospodarki obiegu zamkniętego (GOZ) czy skłonienie przedsiębiorców do wzięcia odpowiedzialności za zagospodarowanie wprowadzanych przez nich do obiegu opakowań. Nie ulega wątpliwości, że zrealizowaniu tych ambicji będzie sprzyjać wdrożenie szeregu komplementarnych rozwiązań, spośród których szczególną rolę odegra system kaucyjny. Chociaż nie kwestionujemy jego znaczenia w tym procesie, to równocześnie działając w interesie małych i średnich sklepów musimy zaprotestować wobec takich pomysłów rozszerzenia tego mechanizmu, które w nadmierny sposób obciążyłyby przedsiębiorców dodatkowymi obowiązkami, kosztami i ryzykami organizacyjnymi.

    Poniżej w sposób szczegółowy odnosimy się do pojawiających się w przestrzeni publicznej zapowiedzi Ministerstwa Klimatu i Środowiska (MKiŚ) dotyczących planowanych zmian w systemie kaucyjnym.

    W pierwszej kolejności pragniemy podkreślić, że prace nad kolejnymi nowelizacjami ustawy o gospodarce opakowaniami i odpadami opakowaniowymi powinny odbywać się w oparciu o zasadę proporcjonalności oraz realną ocenę skutków regulacji dla przedsiębiorców. Warto w tym kontekście zwrócić uwagę na fakt, że sklepy detaliczne, w tym placówki franczyzowe i supermarkety osiedlowe, nie zostały zaprojektowane jako infrastruktura odpadowa. Ich podstawową funkcją jest sprzedaż produktów, a nie magazynowanie i obsługa dużych strumieni opakowań zwrotnych. Zbieranie zużytych opakowań, czy to w formie manualnej czy z wykorzystaniem urządzeń RVM, to dla jednostek handlu dodatkowe zadania. Stąd przy projektowaniu dalszych zmian w systemie ustawodawca powinien uwzględnić ich ograniczenia, w tym dostępną powierzchnię składowania odpadów, koszty pracy, posiadane zasoby osobowe oraz rosnącą liczbę wymogów regulacyjnych, z jakimi mierzy się dziś sektor handlowy. Jego głos powinien zostać przez ustawodawcę należycie wysłuchany.

    Po drugie, chcemy wyrazić nasze poparcie dla wysuniętej niedawno przez ministrę Anitę Sowińską propozycji utworzenia organizacji parasolowej koordynującej funkcjonowanie systemu kaucyjnego. Wskazujemy przy tym, że taki podmiot powinien stać się rzeczywistym forum współpracy pomiędzy wszystkimi uczestnikami rynku: producentami, operatorami, handlem, recyklerami, samorządami i administracją publiczną.

    W naszej ocenie obecny wielooperatorowy model może prowadzić do rozproszenia standardów, różnych wymogów technicznych, odmiennych zasad raportowania, niespójnych harmonogramów odbioru i różnych rozliczeń. Logiczną odpowiedzią na te bolączki wydaje się centralna koordynacja, która może pomóc uspójnić zasady rozliczeń między sklepami a operatorami oraz zapewnić przejrzyste reguły wymiany danych, sprawną obsługę reklamacji czy transparentny model finansowania kosztów ponoszonych przez sklepy. W naszym przekonaniu prawdopodobieństwo zmaterializowania się takiego scenariusza zwiększy zagwarantowanie realnego udziału przedstawicieli małych i średnich przedsiębiorców w procesie podejmowania decyzji dotyczących dalszego rozwoju systemu.

    Choć co do zasady popieramy postulat utworzenia organizacji parasolowej, to jednocześnie uczulamy, że zakres jej działania oraz kompetencje powinny uprzednio zostać szeroko omówione, np. podczas dedykowanego okrągłego stołu kaucyjnego. Jak do tej pory to operatorzy rozważali utworzenie takiej organizacji parasolowej zrzeszającej operatorów i koordynującej pracę i wymianę danych pomiędzy spółkami operatorskimi. Według ZPP bardziej zasadne byłoby powołanie szerszej organizacji koordynującej funkcjonowanie de facto wielu konkurujących ze sobą systemów kaucyjnych, skupiającej wszystkich kluczowych uczestników rynku, w tym producentów, organizacje i podmioty reprezentujące producentów, jednostki handlu oraz przedstawicieli branży komunalnej (sortownie i centra zliczania).

    Po trzecie, naszą przychylność zyskał także przedstawiony niedawno przez resort środowiska postulat zwolnienia z obowiązku raportowania tych małych sklepów, które nie są punktami zbiórki. Tego rodzaju wymogi nie wnoszą bowiem istotnej wartości do systemu, a generują ryzyko błędów i konieczność zaangażowania pracowników w czynności administracyjne zamiast w obsługę klientów. W związku z tym uważamy, że komunikowana zmiana byłaby zgodna ze wspomnianą już zasadą proporcjonalności i przełożyłaby się na ograniczenie kosztów funkcjonowania systemu bez uszczerbku dla realizowanych przez niego celów środowiskowych. Naszym zdaniem zwolnienie powinno być zapisane w ustawie w sposób jednoznaczny
    i niebudzący wątpliwości interpretacyjnych.

    Po czwarte, widzimy potrzebę rozwijania alternatywnych punktów zbiórki poza placówkami handlowymi. Postrzegamy ten kierunek jako właściwy i przynoszący realne korzyści dla konsumentów, ułatwiający zwrot opakowań oraz potwierdzający regułę powszechności systemu kaucyjnego. Wolnostojące punkty odbioru, zlokalizowane w miejscach dogodnych dla konsumentów – np. na parkingach, targowiskach, centrach przesiadkowych czy osiedlach mieszkaniowych – mogą zwiększyć dostępność systemu, poprawić efektywność logistyczną oraz zmniejszyć presję nakładaną na sklepy. W efekcie te będą mogły w większym stopniu skupić się na prowadzeniu sprzedaży, a w mniejszym na realizowaniu funkcji magazynowo-logistycznej.

    Po piąte, sprzeciwiamy się planom rozszerzenia systemu kaucyjnego o kolejne frakcje opakowaniowe, w tym szkło jednorazowe i kartony po napojach. Próba ich włączenia wymusiłaby bowiem konieczność zbudowania całkowicie nowego systemu zbiórki tych opakowań funkcjonującego równolegle do systemu zbiórki w tzw. „zielonym worku”. W rezultacie, w przypadku opakowań szklanych jednorazowego użytku funkcjonowałyby w Polsce dwa odrębne, równoległe systemy zbiórki.

    W naszym mniemaniu obecny etap funkcjonowania systemu wymaga przede wszystkim stabilizacji organizacyjnej, oceny dotychczasowych skutków dla przedsiębiorców oraz wyciągnięcia wniosków z pierwszych doświadczeń. Tak prędkie wprowadzenie nowych kategorii nie tylko zakłóci te procesy, ale też z dużym prawdopodobieństwem doprowadzi do zwiększenia zobowiązań po stronie handlu, w tym zwłaszcza dla małych podmiotów.

    Z naszej perspektywy w przypadku szkła jednorazowego problemem nie jest sam cel podniesienia poziomu recyklingu tego materiału, ale sposób organizacji zbiórki. Tego rodzaju opakowania charakteryzują się większą masą, podatnością na uszkodzenia oraz wyższymi wymogami dotyczącymi przechowywania; ich odbiór z placówek musi też odbywać się częściej w porównaniu do innych frakcji. Ich włączenie do systemu obsługiwanego przez sklepy detaliczne mogłoby oznaczać dodatkowe koszty, ryzyka bezpieczeństwa oraz konieczność dostosowania zaplecza wielu placówek. Szczególnie małe podmioty mogłyby napotkać wynikające z niedoboru przestrzeni trudności z obsługą ciężkiego, kruchego i brudzącego strumienia odpadów.

    Podobne wyzwania dotyczą kartonów po napojach, które jako opakowania wielomateriałowe wymagają odrębnych zasad zbiórki, identyfikacji i zagospodarowania. Dlatego apelujemy do Ministerstwa Klimatu i Środowiska, by jakiekolwiek decyzje związane z rozszerzeniem systemu o nowe frakcje poprzedziło gruntowną oceną skutków dla MŚP, pilotażem oraz najlepiej gwarancją zapewnienia finansowania infrastruktury i obsługi.

    Dodatkowo pragniemy zaznaczyć, że nie popieramy również prób włączenia do systemu opakowań po produktach mlecznych. Głównymi argumentami przeciwko takiemu rozwiązaniu są omówione wyżej względy organizacyjne w jednostkach handlowych oraz aspekty sanitarne.

    Reasumując, Związek Przedsiębiorców i Pracodawców (ZPP) postuluje, by dalsze prace legislacyjne nad systemem kaucyjnym koncentrowały się na poprawie jego efektywności, ograniczeniu zbędnych obciążeń administracyjnych oraz zapewnieniu równomiernego rozłożenia kosztów pomiędzy wszystkich uczestników rynku. Przyświecające mu cele środowiskowe uda się bowiem zrealizować tylko wówczas, gdy będzie on dobrze zaprojektowany, zgodny z zasadą proporcjonalności oraz uwzględniający realia prowadzenia działalności gospodarczej. W osiągnięciu tego efektu bez wątpienia pomoże dialog z przedsiębiorcami oraz poprzedzająca wszelkie zmiany rzetelna ocena skutków regulacji.  

    Zobacz: Stanowisko ZPP ws. planów nowelizacji ustawy o systemie kaucyjnym

    KONGRES ZDROWIA 360: CAŁKOWITA TRANSFORMACJA SYSTEMU OCHRONY ZDROWIA ALBO IMPROWIZACJA W CZASIE KRYZYSU

    Warszawa, 9.07.2026 roku

    KONGRES ZDROWIA 360: CAŁKOWITA TRANSFORMACJA SYSTEMU OCHRONY ZDROWIA ALBO IMPROWIZACJA W CZASIE KRYZYSU

    Czy polski system ochrony zdrowia jest w stanie przetrwać kolejny kryzys o charakterze geopolitycznym lub epidemiologicznym? Jak skutecznie leczyć choroby przewlekłe, które dotykają miliony Polaków? Te pytania zdominowały trzecią edycję Kongresu Zdrowia 360, zorganizowanego przez Związek Przedsiębiorców i Pracodawców (ZPP). Hasło przewodnie tegorocznego spotkania – „Zdrowie i profilaktyka w kontekście bezpieczeństwa państwa” – bezpośrednio nawiązuje do ogłoszonego przez Sejm RP Roku Profilaktyki Zdrowotnej 2026.

    Eksperci, urzędnicy państwowi, lekarze i ekonomiści zgodnie uznali, że zdrowie społeczeństwa nie jest jedynie kwestią socjalną, ale fundamentalnym elementem bezpieczeństwa narodowego i odporności gospodarczej kraju. System, w którym pacjent wciąż postrzegany jest jako koszt, a nie inwestycja, wymaga natychmiastowego resetu i zmiany paradygmatu.

    Profilaktyka jako tarcza bezpieczeństwa narodowego

    Obecny model ochrony zdrowia w Polsce opiera się na drogiej i często mało efektywnej medycynie naprawczej. Jak podkreślali uczestnicy kongresu, inwestowanie w zapobieganie chorobom jest znacznie tańsze i skuteczniejsze.

    Każda złotówka mądrze zainwestowana w profilaktykę zdrowotną może przynieść nawet 14-krotny zwrot ekonomiczny dla budżetu państwa. Pomimo tych danych, Polska przeznacza na profilaktykę zaledwie ok. 1,7% całego budżetu na zdrowie (z czego 0,5% stanowią szczepienia). Dla porównania, Austria inwestuje w ten obszar ponad 10% swoich wydatków zdrowotnych, a Dania powyżej 9%.

    Dodatkowym wyzwaniem jest dramatycznie niska zgłaszalność Polaków na badania przesiewowe. Przykładowo, w 2025 roku zaledwie 15% pacjentów kwalifikujących się do kolonoskopii faktycznie zapisało się na to badanie. Mimo trwającego Roku Profilaktyki ustanowionego przez Sejm RP, wskaźniki zgłaszalności na badania takie jak mammografia wciąż nie przekraczają progu 70%.

    W dyskusji o konieczności fundamentalnej zmiany podejścia do zapobiegania chorobom i roli profilaktyki pierwotnej, silny głos zabrał Justin Gandy, Dyrektor zarządzający MSD Polska. System musi przestać traktować wydatki na zdrowie wyłącznie w kategoriach obciążenia budżetowego: „Zdrowe społeczeństwo buduje zdrową gospodarkę i silne państwo, jednak wciąż nie widzimy,
    aby zdrowie publiczne było realnym, mierzalnym priorytetem na szczeblu narodowym. Musimy zacząć liczyć koszty zaniechań. Szczepienia populacyjne i profilaktyka pierwotna to najprostsze i najtańsze narzędzia budowania odporności państwa. Musimy dążyć do wdrożenia kompleksowych programów profilaktycznych, które realnie odciążą medycynę naprawczą i szpitale. Prawdziwa wartość innowacji medycznych wyraża się w uratowanych latach życia w pełnym zdrowiu oraz w korzyściach społeczno-gospodarczych, takich jak ograniczenie absencji pracowniczych i gigantycznych kosztów pośrednich związanych ze zwolnieniami lekarskimi.”

    W obliczu tych wyzwań kluczowego znaczenia nabiera aktywizacja pracodawców oraz optymalne wykorzystanie medycyny pracy do przeprowadzania regularnych badań przesiewowych. Głos w tej sprawie zabrała lek. Agata Strukow, Dyrektorka ds. Edukacji Medycznej w ALAB laboratoria:

    „W czasach, gdy choroby cywilizacyjne stały się bardzo dużym problemem zdrowotnym, regularne badania profilaktyczne dostępne w miejscu pracy mogą być ważnym aspektem dbania o zdrowie zarówno pojedynczego pracownika, jak i zespołu. To nie tylko sposób, by zapobiegać chorobom zamiast je leczyć, ale też inwestycja w bezpieczeństwo, efektywność i długofalową kondycję całej firmy.”

    Ministerstwo Zdrowia wdraża obecnie programy mające odwrócić dotychczasowe negatywne trendy. Program szerokiej profilaktyki „Moje Zdrowie” w ciągu zaledwie 7 miesięcy pozwolił na wykrycie dziesiątek tysięcy nowych przypadków hipercholesterolemii, cukrzycy oraz nadciśnienia tętniczego. Od października wprowadzone zostanie również niskodawkowa tomografia komputerowa w screeningu raka płuc, a dla seniorów rozszerzona zostanie lista bezpłatnych szczepień (m.in. przeciwko RSV i półpaścowi).

    Ważnym narzędziem staje się cyfryzacja. Aplikacja „Moje IKP” odnotowała w 2026 roku wzrost liczby użytkowników o 25%, stając się kluczowym kanałem spersonalizowanej komunikacji z pacjentem. Planowany na wrzesień 2026 roku „Miesiąc Profilaktyki” ma zintegrować działania samorządów, fundacji i administracji państwowej w celu dotarcia z proaktywnym przekazem do obywateli.

    Krzysztof Kępiński, Dyrektor relacji zewnętrznych i członek zarządu firmy GSK Polska podczas wystąpienia nawiązał do cywilizacyjnych osiągnięć szczepień oraz korzyści wynikających
    z nowoczesnych rozwiązań systemowych:

    • Rekomendacje i bezpłatne szczepienia dla seniorów: udostępnione na liście 65+ bezpłatne szczepienia dla seniorów – m.in. przeciwko RSV oraz półpaścowi (a także grypie) – to kluczowe osiągnięcia cywilizacyjne, które chronią starsze pokolenia.
    • Znaczenie szczepień w historii i profilaktyce: szczepienia chronią obecnie przed około 30 chorobami zakaźnymi i ratują globalnie około 5 milionów istnień ludzkich rocznie. Odporność obywateli jest elementem bezpieczeństwa państwa.
    • Potrzeba cyfryzacji i wykorzystania AI: istotna jest konieczność wdrożenia algorytmów sztucznej inteligencji i rozbudowy IKP (Internetowego Konta Pacjenta). Rozwiązania te powinny automatycznie weryfikować tzw. wielochorobowość u seniorów. Dzięki temu pacjent mógłby zaszczepić się np. przeciwko półpaścowi czy pneumokokom bezpośrednio w aptece, bez konieczności odbywania osobnej wizyty u lekarza wyłącznie po receptę.

    Justin Gandy, Dyrektor Zarządzający firmy MSD Polska ocenił sytuację z perspektywy ekonomicznej, porównując Polskę do innych krajów i wskazując na korzyści z inwestycji w zdrowie:

    • Zbyt niskie nakłady finansowe: uderzające statystyki – Polska przeznacza na profilaktykę zaledwie około 1,7% budżetu zdrowotnego, z czego tylko 0,5% trafia na szczepienia. Dla porównania wskazał Austrię (ponad 10%) oraz Danię (prawie 9%).
    • Ekonomiczny koszt zaniechania profilaktyki: absencja chorobowa wywołana schorzeniami, którym można zapobiegać poprzez szczepienia, kosztuje Polskę ponad 500 milionów euro rocznie, stanowią one „zagrożenie wewnętrzne”, z którym gospodarka i społeczeństwo mierzą się tu i teraz.
    • Nierówności w wyszczepialności (przykład HPV): relatywnie młody program a szczepień przeciw HPV, w którym wskaźnik wyszczepialności jest skrajnie zróżnicowany – waha się od 55% w Warszawie do zaledwie 7% w innych regionach. – przy takich dysproporcjach populacja nie jest skutecznie chroniona.
    • Apel o wspólną edukację i budżet: kluczowe jest zjednoczenie sił całego sektora w celu edukacji społeczeństwa i zapewnienia stabilnego finansowania. Zdrowie profilaktyczne powinno być na szczycie listy inwestycyjnej jako zabezpieczenie dla przyszłych pokoleń i silnej gospodarki.

    Głosy ekspertów: System w permanentnym kryzysie

    Podczas debaty eksperckiej uczestnicy bezlitośnie punktowali słabości polskiej ochrony zdrowia: fragmentaryzację, brak przepływu danych między placówkami, silosowość oraz rażący brak refleksu regulacyjnego ze strony legislatora. Podkreślano, że polskie wydatki na zdrowie w przeliczeniu na głowę mieszkańca są aż o 40% niższe niż średnia unijna, a środki te są wydawane nieefektywnie – m.in. poprzez nadmierne finansowanie szpitalnictwa kosztem Podstawowej Opieki Zdrowotnej (POZ).

    Według raportu Komisji Europejskiej Poland Country Health Profile 2025, Polacy żyją średnio o 3 lata krócej niż wynosi średnia unijna i aż o 5,5 roku krócej niż mieszkańcy Hiszpanii. W unijnym rankingu odporności, polski system zajął przedostatnie miejsce w Europie, czego bolesnym dowodem było 200 tysięcy nadmiarowych zgonów w trakcie pandemii.

    Krzysztof Kępiński (GSK), ekspert i uczestnik debaty, zwrócił szczególną uwagę na błędy zarządcze, brak zdefiniowanych wskaźników oraz brak przygotowania na sytuacje kryzysowe:

    „Grzechem pierworodnym naszego systemu ochrony zdrowia jest to, że on nie ma zdefiniowanych celów. 25 lat temu został stworzony system, określono jego finansowanie i tak sobie działa, ale co osiąga i czy osiąga to, co powinien, to nie jesteśmy w stanie powiedzieć. Patrząc na przykłady międzynarodowe, systemy ochrony zdrowia mają trzy rodzaje celów: zdrowie populacji, satysfakcja i odporność. Jak wygląda odporność naszego systemu? On sobie nie radzi nawet przed jakimkolwiek kryzysem, jest po prostu niewydolny. Obecnie dużo mówi się o środkach z KPO, czyli Krajowego Planu Odbudowy i Zwiększania Odporności. Jestem bardzo ciekaw końcowego podsumowania wydatkowania tych miliardów – jak Ministerstwo Zdrowia zmierzy odporność systemu przed i po KPO oraz o ile realnie się ona poprawiła. Realną odporność buduje się bowiem poprzez eliminowanie ryzyk zdrowotnych, zanim te przerodzą się w kryzys hospitalizacyjny. Zarządzanie kryzysowe nie zaczyna się w momencie wybuchu kryzysu, tylko wtedy się kończy. Albo wdrażamy plany, które były przygotowane i przećwiczone, albo improwizujemy. Nasz system już teraz jest w permanentnym kryzysie finansowym, efektywności i przywództwa. Powinniśmy być w trybie zarządzania kryzysowego od co najmniej półtora, dwóch lat, a nie jesteśmy, bo nie mamy zdefiniowanych czynników uruchamiających ten tryb. W 2020 roku plany na wypadek epidemii były robione ‘na zaliczenie’ – jeden ze szpitali wojewódzkich był zobowiązany do posiadania zaledwie 25 sztuk maseczek na całą epidemię! Dziś dopisuje się procedury na wypadek kolejnego COVID-u, ale zupełnie nie myślimy pod kątem tego, co zrobić w przypadku nowej, zupełnie nieznanej epidemii. Jeśli chcemy poprawić ten system, musimy wprowadzić pętlę zwrotną, aktualizować plany i ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć, żeby jak najmniej improwizować. Musimy zacząć zarządzać w oparciu o realne dane.”

    Nowe oblicze neurologii i wyzwania finansowe

    W ciągu ostatnich 10–15 lat neurologia przeszła spektakularną transformację. W Polsce neurolodzy prowadzą obecnie ponad 20 programów lekowych oferujących nowoczesne terapie m.in. w rdzeniowym zaniku mięśni (SMA), stwardnieniu zanikowym bocznym (SLA) czy stwardnieniu rozsianym (SM), co diametralnie poprawiło rokowania pacjentów. Sukcesy te są jednak zagrożone przez mechanizmy finansowania świadczeń.

    Zdaniem Ekspertów z dziedziny neurologii współczesna medycyna dysponuje coraz skuteczniejszymi narzędziami diagnostycznymi i terapeutycznymi, jednak ich potencjał nie jest wykorzystywany w pełni z powodu braku podstawowej edukacji zdrowotnej. Czynniki takie jak aktywność fizyczna, sen czy kontrola czynników ryzyka naczyniowego mają udokumentowany wpływ na zapobieganie chorobom neurologicznym, ale wiedza na ten temat wciąż nie dociera do społeczeństwa w wystarczającym stopniu. Edukacja zdrowotna powinna stać się stałym elementem systemu ochrony zdrowia, a nie działaniem doraźnym.

    Problemem pozostaje też sposób finansowania świadczeń – system oparty na rozliczaniu procedur, a nie efektów leczenia, nie premiuje jakości diagnostyki i terapii. Wprowadzenie mechanizmów finansowania powiązanych z wynikami klinicznymi, stworzenie sieci neurologicznej z ośrodkami o różnym stopniu referencyjności mogłoby realnie poprawić opiekę nad pacjentem. Równie istotna jest koordynacja opieki między specjalistami oraz jakość komunikacji lekarz–pacjent, która ma bezpośrednie przełożenie na przestrzeganie zaleceń i wyniki leczenia.

    Prof. dr hab. n. med. Alina Kułakowska, Prezes Polskiego Towarzystwa Neurologicznego, zwróciła uwagę na krytyczną sytuację finansową na rok 2026: „Rozwój diagnostyki i terapii neurologicznych w Polsce to bezsprzeczny sukces, ale zderzamy się z barierą, która ten sukces drastycznie ogranicza. Realny dostęp pacjentów do zrefundowanych już leków jest w tej chwili blokowany przez niewystarczające finansowanie programów lekowych. Kontrakty przyznane szpitalom na 2026 rok są niższe niż świadczenia, które realnie zrealizowaliśmy i sprawozdaliśmy w roku 2025! Taka sytuacja prowadzi do dramatycznych opóźnień w płatnościach ze strony płatnika oraz do drastycznego niedofinansowania pracy personelu medycznego, który te programy obsługuje. Pacjenci spełniający kryteria leczenia w programach lekowych mają prawo otrzymać leczenie, a szpitale muszą otrzymać pieniądze na leki i wynagrodzenie za pracę personelu. Ponadto, Polskie Towarzystwo Neurologiczne od dawna postuluje, aby w Polsce powstała sieć neurologiczna z referencyjnością ośrodków, co pozwoli na lepszą organizację opieki neurologicznej w naszym kraju.”

    Pandemia otyłości: Zagrożenie dla obronności i zdrowia publicznego

    Otyłość stała się jednym z najbardziej emocjonujących i alarmujących punktów dyskusji. Eksperci wskazali, że w Polsce na chorobę otyłością choruje już 1/4 społeczeństwa – w tym 10 milionów dorosłych i ponad 30% dzieci we wczesnym wieku szkolnym, co oznacza kryzys o skali pandemicznej. Przez lata otyłość była błędnie traktowana jako defekt kosmetyczny lub wynik braku silnej woli pacjenta. Dzisiaj, dzięki przełomom w farmakoterapii (takich jak cząsteczki semaglutyd i tirzepatyd), medycyna oferuje redukcję masy ciała na poziomie 20% – wynik dotychczas osiągalny jedynie drogą operacji bariatrycznej.

    W kontekście hasła przewodniego kongresu, otyłość i towarzyszące jej choroby cywilizacyjne zaczęły być głośno definiowane jako bezpośrednie zagrożenie dla obronności państwa. Problem ten w rażący sposób dotyczy bowiem służb mundurowych.

    Innowacje w hematoonkologii

    W obszarze hematoonkologii eksperci ocenili sytuację refundacyjną w Polsce jako „naprawdę dobrą” na tle Europy. Pacjenci mają dostęp do większości nowoczesnych cząsteczek, choć wciąż identyfikowane są luki. Należą do nich brak powszechnego dostępu do przełomowej terapii komórkowej CAR-T dla pacjentów ze szpiczakiem plazmocytowym o złym rokowaniu oraz brak finansowania niektórych schematów podtrzymujących (np. daratumumabu w skojarzeniu z VRD).

    Podkreślono również, że skuteczność nawet najbardziej zaawansowanych i drogich terapii onkologicznych jest ściśle powiązana z ogólnym stanem zdrowia pacjenta – współistniejące choroby cywilizacyjne, w tym otyłość i schorzenia kardiologiczne, dramatycznie obniżają szanse na powodzenie leczenia onkologicznego.

    Nowe role w systemie: Potencjał farmaceutów

    Wobec krytycznego niedoboru personelu lekarskiego, kluczowym tematem stała się integracja innych zawodów medycznych z systemem ochrony zdrowia. Jako modelowy przykład sukcesu wskazano włączenie farmaceutów w realizację szczepień profilaktycznych w aptekach.

    Uproszczenie ścieżki pacjenta przyniosło bezprecedensowe efekty populacyjne. W przypadku szczepień przeciwko grypie statystyki pokazują stały, dynamiczny wzrost:

    • Sezon 2023/2024: 1 643 000 szczepień
    • Sezon 2024/2025: 1 800 000 szczepień
    • Sezon 2025/2026: 2 297 000 szczepień

    Oznacza to wzrost wyszczepialności o blisko 27% rok do roku, co eksperci uznali za bezpośredni dowód na to, że likwidacja barier biurokratycznych stymuluje zachowania prozdrowotne obywateli. Impulsem do zmian była także wymuszona przez wyroki TSUE nowelizacja przepisów dotyczących zakazu reklamy aptek, co wreszcie umożliwiło placówkom informowanie pacjentów o realizowanych usługach opieki farmaceutycznej i szczepieniach. Kolejnym krokiem powinno być przyznanie farmaceutom pełnego dostępu do dokumentacji medycznej pacjenta w systemie P1.

    Podsumowanie i rekomendacje Kongresu Zdrowia 360

    Trzecia edycja Kongresu Zdrowia 360 zakończyła się sformułowaniem jednoznacznych postulatów naprawczych dla polskiego systemu ochrony zdrowia:

    1. Redefinicja celów systemu: Przejście od płacenia za wykonane procedury i rozliczone hospitalizacje do finansowania realnego efektu zdrowotnego (Value-Based Healthcare).
    2. Radykalne zwiększenie nakładów na profilaktykę: Podniesienie wydatków na zapobieganie chorobom do poziomu średniej unijnej oraz pełna integracja medycyny pracy z systemem publicznym w celu wczesnego wykrywania chorób u 18 milionów pracujących Polaków.
    3. Wdrożenie modeli wielosektorowych: Powołanie Pełnomocnika ds. Zdrowia Publicznego w Kancelarii Premiera oraz wprowadzenie obligatoryjnego przedmiotu edukacji zdrowotnej do szkół od najmłodszych lat.
    4. Budowa zaufania i transparentności: Likwidacja silosowości danych, konsolidacja systemów sprawozdawczych (medycznego i rozliczeniowego) oraz pełne wdrożenie centralnej e-rejestracji, która od 1 lipca 2026 r. stanie się warunkiem rozliczania świadczeń z NFZ.

    Polski system ochrony zdrowia stoi u progu koniecznej, strukturalnej transformacji. Zdrowie obywateli musi przestać być postrzegane jako koszt budżetowy, a stać się kluczową inwestycją gwarantującą bezpieczeństwo militarne, gospodarcze i społeczne.

    Zobacz: Kongres Zdrowia 360: całkowita transformacja systemu ochrony zdrowia albo improwizacja w czasie kryzysu

     

    Stanowisko ZPP ws. projektu ustawy o zmianie ustawy o prawach konsumenta oraz niektórych innych ustaw (UC154)

    Warszawa, 6 lipca 2026 r.

    Stanowisko ZPP ws. projektu ustawy o zmianie ustawy o prawach konsumenta oraz niektórych innych ustaw (UC154)

    • Związek Przedsiębiorców i Pracodawców (ZPP) pozytywnie ocenia wytyczany przez projekt ustawy UC154 kierunek zmian mających na celu zwiększenie ochrony konsumentów. Jednocześnie wskazujemy, że regulacja wymaga lepszego dostosowania do realiów gospodarki cyfrowej.
    • Projektowane przepisy powinny wprost umożliwiać realizację obowiązków informacyjnych przedsiębiorców za pomocą narzędzi cyfrowych.
    • Postulujemy uznanie dokumentów elektronicznych za pełnoprawną formę trwałego nośnika, w szczególności w zakresie przekazywania formularzy naprawy. Rozwiązanie to nie tylko odpowiada na potrzeby współczesnego rynku, ale też z dużym prawdopodobieństwem ograniczy koszty administracyjne.
    • Projekt powinien uwzględniać specyfikę funkcjonowania platform e-commerce oraz wyraźnie rozgraniczać pomiędzy ich rolą a odpowiedzialnością przedsiębiorców oferujących towary. Zapewni to większą harmonizację przepisów krajowych z unijnymi regulacjami dotyczącymi usług pośrednich, w tym zwłaszcza aktem o usługach cyfrowych (DSA).
    • Sugerowane zmiany przyczynią się do osiągnięcia większej równowagi pomiędzy ochroną konsumentów a tworzeniem proporcjonalnych regulacji sprzyjających zwiększaniu konkurencyjności i innowacyjności polskiego rynku cyfrowego.

    Związek Przedsiębiorców i Pracodawców (ZPP) co do zasady pozytywnie ocenia kierunek zmian wyznaczony przez przedstawiony w czerwcu b.r. projekt ustawy o zmianie ustawy o prawach konsumenta oraz niektórych innych ustaw (UC154). Nasze szczególne poparcie zyskały przepisy dążące do wzmocnienia ochrony praw konsumentów oraz dostosowania krajowych regulacji do standardów wynikających z rozwoju gospodarki cyfrowej. Równocześnie jednak czujemy się w obowiązku podkreślić, że w naszym przekonaniu konieczna jest korekta części projektowanych zapisów, które w obecnym kształcie w niewystarczającym stopniu uwzględniają specyfikę obrotu elektronicznego. Niepokoić może również ich wątpliwa zgodność z zasadą neutralności technologicznej regulacji.

    W pierwszej kolejności pragniemy zauważyć, że współczesne platformy e-commerce każdego dnia obsługują ogromną ilość reklamacji, które odbywają się przede wszystkim przy użyciu zautomatyzowanych systemów, formularzy elektronicznych i innych narzędzi cyfrowych. Dyskutowany projekt nie do końca bierze to pod uwagę, co odzwierciedla treść art. 1 pkt 5 lit. a dodającego do art. 43d ust. 1a. Dotyczy on spoczywającego na przedsiębiorcy obowiązku informacyjnego i nie precyzuje, że może on zostać spełniony także za pomocą środków komunikacji elektronicznej, takich jak systemowe checkboxy, okienka pop-out lub automatyczne komunikaty transakcyjne. Wobec tego postulujemy, by art. 43d rozszerzyć o ust. 1b przewidujący taką możliwość. Podobne rozwiązanie nie tylko pozwoli zachować efektywność procesów obsługi konsumentów i ograniczyć zbędne obciążenia administracyjne, ale też zapewni zgodność regulacji z praktyką funkcjonowania rynku cyfrowego.

    Na tej samej zasadzie wskazujemy na potrzebę dopuszczenia opcji przekazania formularza naprawy w formie elektronicznej. W tym celu należy zmodyfikować art. 1 pkt 6 w taki sposób, by art. 43x ust. 2 uznawał za „trwały nośnik” również formularz udostępniony w formie ustrukturyzowanego dokumentu cyfrowego (PDF lub link wewnątrz konta użytkownika na platformie). Naszym zdaniem format elektroniczny zapewnia bowiem trwałość i dostępność informacji w takim samym stopniu jak tradycyjny dokument papierowy. Ponadto, w dobie rozwoju gospodarki cyfrowej i ograniczania biurokracji można go uznać wręcz za opcję nowocześniejszą i niegenerującą niepotrzebnych kosztów logistycznych oraz środowiskowych.

    Dodatkowo, apelujemy do ustawodawcy o rozszerzenie art. 43r poprzez dodanie punktu 6 zawierającego definicję dostawcy platformy handlowej online. W naszej ocenie taka decyzja przyczyniłaby się do zwiększenia harmonizacji omawianego projektu z unijnymi ramami prawnymi dotyczącymi usług pośrednich, w szczególności z rozporządzeniem (UE) 2022/2065 (akt o usługach cyfrowych – DSA). Termin ten powinien odzwierciedlać fakt, że platformy cyfrowe pełnią przede wszystkim funkcję infrastruktury umożliwiającej kontakt pomiędzy konsumentami a niezależnymi przedsiębiorcami oferującymi towary. Jak sądzimy, samo świadczenie przez nie usług pośrednictwa technologicznego nie powinno prowadzić do automatycznego przypisywania im statusu producenta, importera, dystrybutora lub innego podmiotu odpowiedzialnego za produkt. Wzywamy do takiej korekty przepisów, która zapewni odpowiednie rozgraniczenie pomiędzy tymi dwoma kategoriami podmiotów.

    Reasumując, Związek Przedsiębiorców i Pracodawców wyraża poparcie dla działań legislacyjnych mających na celu zwiększenie poziomu ochrony konsumentów. Równocześnie opowiadamy się jednak za tworzeniem regulacji proporcjonalnych, technologicznie neutralnych i dostosowanych do realiów gospodarki cyfrowej. Stąd zwracamy się do odpowiedzialnego za projekt Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) z prośbą o przedstawienie jego kolejnej wersji uwzględniającej możliwość korzystania z narzędzi elektronicznych, uznającej cyfrowe formy dokumentów oraz ściśle określającej rolę platform cyfrowych. Wierzymy, że postulowane zmiany pozwolą zbliżyć się do większej równowagi pomiędzy ochroną konsumentów a rozwojem innowacyjnego i konkurencyjnego rynku cyfrowego w Polsce.

    Zobacz: Stanowisko ZPP ws. projektu ustawy o zmianie ustawy o prawach konsumenta oraz niektórych innych ustaw (UC154)

    „Chiński szok 2.0” uderza w polski i europejski przemysł. Wspólny raport ZPP i OSW ujawnia miliardowe straty. ZPP uruchamia liczniki strat

    Warszawa, 06.07.2026

    • Dramatyczny bilans ekspansji Chin: każdego dnia około 500 osób w Unii Europejskiej traci pracę w sektorze przemysłowym ze względu na chińską ekspansję gospodarczą.
    • Raport analityczny Związku Przedsiębiorców i Pracodawców (ZPP) oraz Ośrodka Studiów Wschodnich (OSW) ostrzega przed strukturalnym uzależnieniem Europy od gospodarki ChRL. Modelowanie makroekonomiczne wykazuje, że tylko w 2025 roku z europejskiego przemysłu do Chin bezpowrotnie „uciekło” aż 87 miliardów euro wartości dodanej, z czego bezpośrednia i pośrednia strata Polski wyniosła 11,4 miliarda euro.
    • ZPP 6 lipca w południe uruchomiła liczniki strat: utraconych miejsc pracy w europejskim przetwórstwie przemysłowym oraz utraconej wartości dodanej polskiej gospodarki. Liczniki można obserwować na stronie na stronie internetowej  www.chinskapulapka.pl
    • Ponad 70% polskich przedsiębiorców jednoznacznie negatywnie ocenia wpływ chińskiej ekspansji na krajowy rynek. Zagrożonych jest ok. 45 tysięcy miejsc pracy w Polsce.
    • Eksperci oraz przedstawiciele biznesu wzywają do natychmiastowego, asertywnego de-riskingu i rewolucji w zamówieniach publicznych.

    6 lipca Związek Przedsiębiorców i Pracodawców (ZPP) oraz Ośrodek Studiów Wschodnich (OSW) opublikowały kompleksowy raport zatytułowany „Polska — Europa — Chiny: współpraca czy pułapka uzależnienia?”. Opracowanie stanowi najpoważniejsze dotychczas ostrzeżenie przed skutkami nowej fali chińskiej ekspansji gospodarczej, określanej mianem „chińskiego szoku 2.0”.

    W odróżnieniu od pierwszej fali globalizacji z początku wieku, obecna presja ze strony Pekinu uderza bezpośrednio w technologiczny i przemysłowy rdzeń Europy: motoryzację, sektor maszynowy, chemię oraz zielone technologie. Wykorzystując Wieloregionalny Model Przepływów Międzygałęziowych (MRIO) autorzy raportu precyzyjnie oszacowali drenaż wartości dodanej (GVA) z europejskiej gospodarki.

    Wnioski są alarmujące. W skali całej Unii Europejskiej drenaż ten osiągnął w 2025 roku drastyczny poziom 87 miliardów euro. Najwięcej straciły kluczowe sektory unijnego przemysłu: motoryzacja i elektromobilność (28,5 mld euro), maszyny i urządzenia (22,1 mld euro) oraz komponenty IT i elektronika (19,8 mld euro). Dla samej Polski rachunek za ubiegły rok zamknął się stratą 11,4 miliarda euro. Eksperci wskazują, że zagrożonych jest nawet 45 tysięcy polskich miejsc pracy, zwłaszcza w sektorach produkcji baterii, części motoryzacyjnych, AGD oraz stali.

    To nie jest czysta gra rynkowa

    Z przeprowadzonego na potrzeby raportu badania ankietowego wynika, że aż 71% polskich przedsiębiorców ocenia wpływ ekspansji chińskich firm na rodzimą gospodarkę jako negatywny. Polscy i europejscy przedsiębiorcy alarmują, że nie mierzą się z tradycyjną konkurencją, lecz z potężną machiną państwowego kapitalizmu. Chiny generują gigantyczną nadprodukcję, wspieraną potężnymi subsydiami (chińskie firmy otrzymują średnio od 3 do 8 razy więcej wsparcia publicznego niż przedsiębiorstwa w krajach OECD).

    „To nie jest już neutralna globalizacja – to system, w którym Europa oddała kluczowe elementy kontroli nad własną branżą” – komentują polscy przedsiębiorcy cytowani w raporcie. Chińskie podmioty systemowo omijają unijne normy i korzystają z asymetrii regulacyjnych, m.in. za pośrednictwem platform e-commerce wysyłających towary bezpośrednio do konsumentów.

    Analitycy amerykańskiej firmy badawczej i think tanku Rhodium Group szacują, że z powodu chińskiej ekspansji UE traci dziennie 500 miejsc pracy w przetwórstwie przemysłowym.

    Według wyliczeń francuskiego Haut-Commissariat à la Stratégie et au Plan presja konkurencyjna ze strony Chin obejmuje blisko 24% eksportu państw UE. Choć skala zagrożenia różni się, zjawisko ma charakter szeroki: nawet najmniej narażone kraje lokują niemal 10% eksportu na rynkach, gdzie rywalizacja z Chin jest szczególnie silna. Wysoką podatność widać zarówno w największych gospodarkach UE – Niemczech (32%), Francji (26%) i Włoszech (25%) – jak i w mniejszych, lecz silnie uprzemysłowionych państwach, takich jak Słowacja (28%), Szwecja (27%) i Czechy (25%). Polska, z wynikiem 15%, wypada na tym tle relatywnie lepiej.

    Presja ze strony Chin wyraźniej ujawnia się również na unijnym rynku wewnętrznym. Według niektórych szacunków, jeśli obecna dynamika wzrostu importu z Chin zostanie utrzymana, to w średnim okresie zagrożona może być produkcja w sektorach odpowiadających łącznie za 55% unijnego przetwórstwa przemysłowego. Najbardziej narażone pozostają Niemcy (68%) oraz gospodarki Europy Środkowej silnie powiązane z niemieckim zapleczem przemysłowym, w tym szczególnie z sektorem motoryzacyjnym – przede wszystkim Słowacja (81%), Czechy (78%) i Słowenia (67%). W Polsce wskaźnik ten wynosi 56%. Na tym tle relatywnie lepiej wypadają Belgia (niespełna 30%) i Chorwacja (32%), choć także tam presja ze strony Chin jest wyraźna.

    W tym kontekście fundamentalne znaczenie ma uświadomienie sobie, że problem ten nie dotyczy wyłącznie Europy Zachodniej. Dr Jakub Jakóbowski, wicedyrektor Ośrodka Studiów Wschodnich (OSW), komentuje sytuację następująco:

    „W polskiej debacie publicznej kwestia chińskiej ekspansji przemysłowej wciąż rzadko przedstawiana jest jako bezpośredni problem polskich firm. Najczęściej uważamy to za ‘problem Niemiec’ i tamtejszych gigantów motoryzacyjnych czy maszynowych. To fundamentalny błąd. Unia Europejska mierzy się dziś z ‘Chińskim szokiem 2.0’ – nową, potężną falą ekspansji zaawansowanych produktów przemysłowych, które zagrażają branżom strategicznym dla przyszłości naszego wzrostu i suwerenności gospodarczej. Czas najwyższy, by Polska odpowiedziała na to wyzwanie i precyzyjnie zdefiniowała swoje własne interesy w świetle tej presji.

    Unikatową wartością tego raportu jest to, że oddaje on bezpośrednio głos polskiemu biznesowi. Rozmowy z kilkunastoma organizacjami branżowymi i kilkudziesięciu firmami to bezpośrednie wezwanie do działania. Polski biznes wyraźnie dostrzega niekorzystne przetasowania w zachodnich łańcuchach dostaw oraz rosnące, niebezpieczne uzależnienie od chińskich surowców i komponentów. Chińczycy dopiero się rozpędzają. Aby sprostać temu wyzwaniu, ochrona rynku musi pójść w parze z inwestycjami w automatyzację, ucyfrowienie i elastyczność po stronie polskiego biznesu. Problem jest zbyt potężny, by mierzyć się z nim indywidualnie – wymaga to ścisłej koordynacji firm z administracją państwową.”

    Strukturalne uzależnienie w kluczowych sektorach

    Raport szczegółowo obnaża skalę asymetrii i głębokiego uzależnienia strategicznego Europy w kluczowych obszarach:

    • Materiały krytyczne i obronność: Chiny kontrolują ok. 90–91% globalnej rafinacji metali ziem rzadkich i ok. 94% produkcji magnesów NdFeB. Aż 98% dostaw magnesów ziem rzadkich do UE pochodzi z Chin, a ewentualna dywersyfikacja zajmie dekady.
    • Farmacja: Około 80% światowej produkcji substancji czynnych (API) pochodzi z Azji, a 90% składników antybiotyków z samych Chin. Tymczasem zaledwie 0,5% substancji czynnych z polskiej listy leków krytycznych powstaje w naszym kraju.
    • Zielona transformacja i oświetlenie: Ponad 95% instalacji fotowoltaicznych w UE opiera się na chińskich ogniwach. W sektorze oświetleniowym żaden europejski producent nie jest dziś w stanie produkować bez chińskiej technologii.
    • Motoryzacja: Chińskie nakłady inwestycyjne w branży automotive wzrosły o 57% (do ok. 115 mld USD rocznie), dystansując Europę. W efekcie chińskie auta elektryczne zdobyły już 22% europejskiego rynku pojazdów bateryjnych (BEV).

    Rekomendacje: Czas na asertywny de-risking i obronę polskiego biznesu

    Przedstawiciele środowisk eksperckich i biznesowych są zgodni – odpowiedzią nie może być całkowite zamknięcie się na świat, ale pilne i stanowcze wyrównanie pola gry.

    „Dla Polski zasadniczym celem pozostaje budowa nowoczesnej, innowacyjnej i odpornej gospodarki. (…) Odpowiedzią na globalne wyzwania nie może być rezygnacja z otwartości gospodarczej, lecz wyrównywanie pola gry oraz budowa silniejszej bazy przemysłowej, zdolnej do konkurowania jakością, innowacyjnością i produktywnością” – podkreśla w słowie wstępnym Michał Jaros, Sekretarz Stanu w Ministerstwie Rozwoju i Technologii.

    Z kolei Jakub Bińkowski, wiceprezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców, wprost nazywa obecną politykę gospodarczą Chin „egzystencjalnym zagrożeniem w wymiarze ekonomicznym i politycznym” i wskazuje na konieczność wdrożenia ochrony rynku na wzór amerykański czy propozycji zawartych w unijnym Industrial Accelerator Act.

    „Rynkowa konkurencja i wolny handel zbudowały potęgę gospodarczą Polski w ostatnich trzech dekadach, jednak reguły gry uległy bezpowrotnej i brutalnej zmianie. Świat nie będzie czekał na naszą refleksję – musimy natychmiast przyjąć do wiadomości potrzebę prowadzenia aktywnej polityki przemysłowej i selektywnego protekcjonizmu. Jestem głęboko przekonany, że polityka gospodarcza Chin stanowi dla nas egzystencjalne zagrożenie nie tylko w wymiarze ekonomicznym, ale również politycznym, a w konsekwencji wręcz cywilizacyjnym.

    W ZPP pracujemy ze wszystkimi istotnymi branżami w kraju i nie ma dziś tematu, który w równym stopniu jednoczyłby przedsiębiorców, co strach przed nieuczciwą konkurencją ze strony Pekinu. Chińska nadprodukcja, stymulowana gigantycznymi, ukrytymi subsydiami, nierównowagami regulacyjnymi oraz systemowym omijaniem europejskich przepisów, zalewa rynki światowe i dosłownie zmiata z powierzchni ziemi rodzime firmy. Co gorsza, w wielu krytycznych obszarach jesteśmy od dostaw z Chin całkowicie uzależnieni.

    Radykalny decoupling będzie ekstremalnie trudny i czasochłonny, ale jest konieczny. Musimy pamiętać o specyfice ustrojowej chińskiego państwa – tamtejszy biznes jest organicznie powiązany z aparatem komunistycznym i służbami. Pochodzące stamtąd urządzenia elektroniczne czy samochody mogą pełnić funkcje wywiadowcze wykraczające daleko poza te deklarowane, co rodzi potężne ryzyka w obszarze cyberbezpieczeństwa. Negatywne konsekwencje chińskiego ekspansjonizmu niosą ze sobą widmo politycznego i cywilizacyjnego prymatu systemu realizującego założenia skrajnie sprzeczne z europejskimi wartościami. Ten raport to pierwsza tak systematyczna próba ukazania tego zagrożenia z perspektywy polskich przedsiębiorców i musi on stać się punktem referencyjnym dla osób podejmujących kluczowe decyzje gospodarcze w Polsce” – komentuje wiceprezes Bińkowski.

    Analitycy ZPP i OSW przedstawiają konkretne, systemowe rekomendacje zaradcze:

    1. Odejście od dyktatu najniższej ceny w zamówieniach publicznych: Wprowadzenie kryteriów całkowitego kosztu posiadania (TCO), trwałości oraz bezpieczeństwa dostaw, a także szerokie stosowanie klauzul local content (preferowanie produktów rzeczywiście wytworzonych w Polsce/Europie).
    2. Zaostrzenie nadzoru i realna egzekucja przepisów: Zamiast papierowych deklaracji – bezwzględna kontrola celna i techniczna produktów importowanych oraz egzekwowanie unijnych norm wobec chińskich platform e-commerce.
    3. Inwestycje w suwerenność produkcyjną: Realne wsparcie finansowe dla odbudowy europejskich zdolności produkcyjnych – od leków krytycznych, przez półprzewodniki, aż po magnesy i ogniwa.
    4. Transformacja polskiego biznesu: Polskie firmy muszą masowo wdrażać rozwiązania Przemysłu 4.0 (robotyzacja, AI) oraz porzucić mało rentowną rolę bezimiennych podwykonawców (white-label) na rzecz budowy silnych, własnych i chronionych patentami marek.

    Prof. n. dr hab. Konrad Trzonkowski, Główny Ekonomista Związku Przedsiębiorców i Pracodawców, autor analizy makroekonomicznej raportu, zwraca uwagę, że skutki chińskiej ekspansji wykraczają daleko poza rosnący import i pogarszający się bilans handlowy. „Nasze modelowanie pokazuje, że mamy do czynienia z trwałym odpływem wartości dodanej z europejskiej gospodarki. Problem nie polega wyłącznie na tym, że europejskie przedsiębiorstwa sprzedają mniej, ale na tym, że stopniowo tracą zdolność do finansowania innowacji, inwestycji i dalszego rozwoju. Presja cenowa wywołana przez systemowo subsydiowaną konkurencję przekłada się na spadek rentowności, ograniczenie nakładów na badania i rozwój oraz osłabienie potencjału technologicznego całego europejskiego przemysłu. Nasze szacunki wskazują, że tylko w 2025 roku europejska gospodarka utraciła w ten sposób około 87 miliardów euro wartości dodanej, z czego 11,4 miliarda euro przypadło na Polskę. Największe straty poniosły sektory stanowiące fundament przyszłej konkurencyjności Europy – motoryzacja i elektromobilność (28,5 mld euro), przemysł maszynowy (22,1 mld euro), elektronika i komponenty IT (19,8 mld euro) oraz zielone technologie (16,6 mld euro). To nie jest krótkotrwałe zachwianie koniunktury, lecz sygnał głębokiej zmiany strukturalnej zachodzącej w światowej gospodarce” – wskazuje ekonomista.

    Jak zaznacza prof. Trzonkowski, Polska odczuwa skutki tego procesu szczególnie dotkliwie, ponieważ jest silnie włączona w europejskie łańcuchy wartości. „Nasz przemysł nie funkcjonuje w oderwaniu od gospodarki niemieckiej czy francuskiej. Kiedy chińska konkurencja odbiera udziały rynkowe producentom samochodów, maszyn czy urządzeń w Europie Zachodniej, w pierwszej kolejności maleją zamówienia dla polskich dostawców komponentów, baterii, układów elektronicznych czy sprzętu AGD. Dlatego zagrożenie dla Polski jest znacznie większe niż wynikałoby wyłącznie z poziomu bezpośredniego handlu z Chinami. Według naszych estymacji największe straty poniósł sektor baterii litowo-jonowych – około 4,2 miliarda euro utraconej wartości dodanej – oraz przemysł motoryzacyjny, który utracił kolejne 3,9 miliarda euro. W konsekwencji zagrożonych może być około 45 tysięcy miejsc pracy w polskim przemyśle, a przedsiębiorstwa coraz częściej ograniczają inwestycje rozwojowe i odkładają decyzje o modernizacji”.

    Jeżeli Europa chce zachować konkurencyjność, nie wystarczy odpowiadać wyłącznie kolejnymi instrumentami handlowymi (cłami). Potrzebna jest aktywna polityka przemysłowa oparta na inwestycjach w technologie, automatyzację, Przemysł 4.0, rozwój własnych marek i ochronę strategicznych łańcuchów dostaw. Równolegle konieczne jest skuteczniejsze przeciwdziałanie skutkom subsydiowanego importu oraz premiowanie europejskiej wartości dodanej w zamówieniach publicznych. Tylko w ten sposób można ograniczyć narastającą zależność od Chin i odbudować trwałą konkurencyjność europejskiego przemysłu” – podsumowuje prof. dr hab. Konrad Trzonkowski.

    Jak podsumowują twórcy raportu: każda kolejna decyzja zakupowa – zarówno na szczeblu administracji publicznej, jak i w sektorze prywatnym – albo pogłębi niebezpieczne uzależnienie od Pekinu, albo zapoczątkuje proces jego odwracania.

    O autorach raportu: Raport „Współpraca, czy pułapka uzależnienia? Jak chiński model gospodarczy uderza w europejski i polski biznes” to wspólne, interdyscyplinarne studium Związku Przedsiębiorców i Pracodawców (ZPP) oraz Ośrodka Studiów Wschodnich (OSW). Analizuje ono chińską politykę przemysłową w oparciu o zaawansowane modelowanie MRIO (dane za lata 2020–2025), a także badania ankietowe i wywiady z przedstawicielami polskiego przemysłu.

    Autorami raportu są Maciej Kalwasiński (główny specjalista w Zespole Chińskim OSW) oraz prof. n. dr hab. Konrad Trzonkowski (Główny Ekonomista ZPP). Redakcja: Jakub Bińkowski (wiceprezes ZPP) i dr Jakub Jakóbowski (wicedyrektor OSW).

    Informacja Prasowa Raport Chiński 06.07.26

    Strona z licznikami strat oraz z raportem do pobrania:

    www.chinskapulapka.pl

    Rusza II edycja kampanii społecznej „Każdy Talent na Wagę Złota – Inkluzywni w Zatrudnianiu” i Koalicja na rzecz bardziej dostępnego rynku pracy

    Warszawa, 03.07.2026

     

    Polska gospodarka nie może pozwolić sobie na marnowanie talentów. W obliczu pogłębiającego się niedoboru pracowników i zmian demograficznych rusza II edycja kampanii społecznej „Każdy Talent na Wagę Złota – Inkluzywni w Zatrudnianiu”, której celem jest zwiększenie aktywności zawodowej osób z grup wykluczonych, napotykających bariery na rynku pracy. W ramach projektu powstała Koalicja na rzecz Inkluzywności w Zatrudnianiu, której głównym postulatem jest utworzenie Funduszu na rzecz Inkluzywności w Zatrudnianiu. Inicjatywa, realizowana przez Związek Przedsiębiorców i Pracodawców, połączyła przedstawicieli biznesu, 26 organizacji społecznych, środowiska akademickiego i administracji publicznej. Towarzyszą jej także prace Poselskiego Zespołu ds. Inkluzywności w Zatrudnianiu.

    Polska potrzebuje wszystkich talentów

    Niedobór pracowników staje się jednym z kluczowych ograniczeń rozwoju przedsiębiorstw, a sytuacja będzie się pogłębiać wraz z postępującym starzeniem się społeczeństwa. Już teraz problem braku rąk do pracy dotyka niemal 82 proc. małych i średnich przedsiębiorstw. Tymczasem według danych Głównego Urzędu Statystycznego, w okresie 2024-2035, ludność w wieku produkcyjnym zmaleje w Polsce o ok. 4 mln osób. 

    Jednocześnie na rynku pracy wciąż funkcjonują grupy osób, których potencjał zawodowy pozostaje niewykorzystany. Mowa tu głównie o: osobach powracających do pracy po urlopach macierzyńskich i wychowawczych, osobach z chorobami przewlekłymi i niepełnosprawnościami, osobach 50+ i seniorach oraz osobach neuroróżnorodnych. Są to grupy potencjalnie wykluczane przez przedsiębiorców przede wszystkim z powodu barier organizacyjnych, społecznych i systemowych. 

    Potwierdzają to wyniki badania zrealizowanego na zlecenie Związku Przedsiębiorców i Pracodawców. Niemal co 4. przebadany pracodawca przyznaje, że nie jest świadomy potrzeb pracowników z chorobami przewlekłymi czy osób nieuroróżnorodnych. Jednocześnie, 22 proc. respondentów wskazuje, że status rodzica małego dziecka może wpływać negatywnie na decyzję o zatrudnieniu, a dla 28 proc. przeszkodą w zatrudnieniu może być choroba przewlekła. Niemal co 3. ankietowany przyznaje, że na negatywną decyzję rekrutacyjną może z kolei mieć wpływ neuroróżnorodność aplikującego. 

    Skąd obawy pracodawców w kontekście zatrudniania osób ze szczególnymi potrzebami? Wśród największych barier respondenci wskazują przede wszystkim kwestie organizacyjne: obawy związane z dyspozycyjnością oraz absencją pracownika (37 proc. odpowiedzi). Dla 17 proc. istotne są koszty związane z dostosowaniem miejsca pracy, jak również brak wiedzy odnośnie adaptacji takiego stanowiska. 14. proc. ankietowanych zwraca również uwagę na zbyt skomplikowane procedury i przepisy. 

    Od diagnozy do działania

    Odpowiedzią na wyzwania związane z zatrudnianiem pracowników z grup wykluczonych jest kolejna edycja kampanii społeczno-edukacyjnej „Każdy Talent na Wagę Złota – Inkluzywni w Zatrudnianiu”, realizowanej przez Związek Przedsiębiorców i Pracodawców oraz powołana w jej ramach Koalicja „Inkluzywni w zatrudnianiu” łącząca przedstawicieli biznesu, organizacje społeczne, środowisko akademickie i administrację publiczną. Celem działań Koalicji jest wypracowanie konkretnych, systemowych rozwiązań, które ułatwią firmom zatrudnianie osób z grup narażonych na wykluczenie i przyczynią się do budowania bardziej dostępnego i różnorodnego rynku pracy. 

    – Pierwsza edycja projektu pozwoliła nam zebrać dobre praktyki oraz doświadczenia przedstawicieli trzech sektorów, a także zdiagnozować najważniejsze bariery utrudniające aktywność zawodową osób z grup narażonych na wykluczenie. W ramach zrealizowanych podczas 1. odsłony projektu okrągłych stołów wspólnie wypracowaliśmy rekomendacje pokazujące, że inkluzywność na rynku pracy nie jest wyłącznie wyzwaniem społecznym, ale także odpowiedzią na rosnące problemy demograficzne i niedobór pracowników. Dziś chcemy zrobić kolejny krok: przejść od diagnozy do wdrażania konkretnych rozwiązań – mówi Emilia Szczukowska, Menedżerka ds. Public Affairs ze Związku Przedsiębiorców i Pracodawców.

    Głos środowisk społecznych fundamentem projektu 

    Od początku projekt tworzony jest wspólnie z organizacjami społecznymi, które na co dzień wspierają osoby napotykające bariery w aktywności zawodowej. W działania kampanii zaangażowały się organizacje reprezentujące osoby z niepełnosprawnościami, osoby neuroróżnorodne, pacjentów z chorobami przewlekłymi, seniorów, opiekunów oraz kobiety wracające na rynek pracy po przerwie związanej z macierzyństwem. 

    Dzięki tej różnorodności już w I edycji projektu możliwe było spojrzenie na problem wykluczenia zawodowego z wielu perspektyw i wypracowanie rekomendacji odpowiadających na rzeczywiste potrzeby zarówno pracowników, jak i pracodawców. Zaangażowanie organizacji społecznych pozostaje jednym z najważniejszych filarów kolejnej edycji kampanii oraz prac Koalicji na rzecz Inkluzywności w Zatrudnianiu.

    Fundusz na rzecz Inkluzywności w Zatrudnianiu – główny postulat kampanii

    Najważniejszym postulatem II edycji kampanii jest utworzenie Funduszu na rzecz Inkluzywności w Zatrudnianiu.

    Proponowany mechanizm ma wspierać przedsiębiorców we wdrażaniu rozwiązań zwiększających dostępność miejsc pracy dla osób ze specyficznymi potrzebami oraz grup zagrożonych wykluczeniem zawodowym. Środki mogłyby zostać przeznaczone m.in. na dostosowanie stanowisk pracy, zakup technologii wspierających dostępność, szkolenia dla menedżerów i działów HR, audyty procesów rekrutacyjnych czy programy rozwoju kompetencji.

    Potrzebę takich działań potwierdzają wyniki wspomnianego badania przeprowadzonego na zlecenie ZPP. Aż 44 proc. przebadanych przedsiębiorców deklaruje, że dodatkowe wsparcie zwiększyłoby ich gotowość do zatrudniania rodziców małych dzieci, a ponad połowa wskazuje podobną gotowość w przypadku osób 50+. Wyniki wskazują też, że w obszarze neuroróżnorodności i chorób przewlekłych pracodawcy potrzebują nie tylko wsparcia finansowego, ale również wiedzy i praktycznych narzędzi pozwalających lepiej odpowiadać na potrzeby tych grup pracowników.

    Parlamentarny Zespół ds. Inkluzywności w Zatrudnianiu 

    Wraz ze startem II edycji kampanii działalność rozpoczyna Poselski Zespół ds. Inkluzywności w Zatrudnianiu – ponadpartyjna inicjatywa poselska skupiająca parlamentarzystów reprezentujących różne ugrupowania polityczne. Celem Zespołu jest budowanie szerokiego porozumienia wokół wyzwań związanych z inkluzywnym zatrudnianiem.

    Jego zadaniem będzie opracowywanie rekomendacji legislacyjnych i systemowych, które pozwolą zwiększyć dostępność rynku pracy i lepiej wykorzystać potencjał osób pozostających dziś poza aktywnością zawodową.

    – Inkluzywny rynek pracy nie powstanie wyłącznie dzięki dobrej woli pracodawców. Potrzebne są także rozwiązania systemowe, odpowiadające na realne potrzeby pracowników i przedsiębiorców. Dlatego tak ważne jest stworzenie ponadpartyjnej przestrzeni dialogu i wspólne wypracowywanie rekomendacji wspierających osoby zagrożone wykluczeniem na rynku pracy. Jako wiodąca uczelnia ekonomiczna w kraju jesteśmy przekonani, że takie działania są niezbędne, a naszą rolą jest kształcenie i kształtowanie świadomych, odpowiedzialnych i empatycznych liderów, którzy będą potrafili wdrażać tę zmianę w praktyce – podkreśla dr hab. Piotr Wachowiak, prof. SGH JM Rektor Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie.

    Kampania otwarta dla pracodawców

    Jednym z elementów kampanii jest też Manifest Koalicji „Inkluzywni w zatrudnianiu”, który wyznacza najważniejsze kierunki działań na rzecz bardziej dostępnego rynku pracy. 

    W ramach projektu uruchomiona została platforma InkluzywniwZatrudnianiu.pl, za pośrednictwem której przedsiębiorcy mogą zapoznać się z treścią Manifestu i dołączyć do grona jego sygnatariuszy. Organizatorzy oraz partnerzy kampanii zachęcają firmy każdej wielkości do aktywnego udziału w budowaniu bardziej dostępnego rynku pracy oraz dzielenia się własnymi doświadczeniami i dobrymi praktykami.

    – Osoby z grup narażonych na wykluczenie napotykają wiele przeszkód utrudniających aktywność zawodową, mimo że posiadają kompetencje i doświadczenie, których potrzebuje rynek pracy. Inkluzywność to nie tylko kwestia społecznej odpowiedzialności, ale również racjonalnego wykorzystania potencjału ludzi, którzy chcą pracować i rozwijać się zawodowo. Dlatego z dużą nadzieją patrzymy na działania podejmowane w ramach Koalicji – mówi Katarzyna Nowakowska, Podsekretarz Stanu, Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. 

    O kampanii

    „Każdy Talent na Wagę Złota – Inkluzywni w zatrudnianiu” to inicjatywa Związku Przedsiębiorców i Pracodawców realizowana we współpracy z partnerami biznesowymi, organizacjami społecznymi, środowiskiem akademickim oraz ekspertami rynku pracy. 

    Celem projektu, który wystartował oficjalnie 30 czerwca, jest zwiększanie aktywności zawodowej osób zagrożonych wykluczeniem, promowanie inkluzywnego zatrudniania oraz wypracowywanie rozwiązań wspierających bardziej dostępny, nowoczesny i różnorodny rynek pracy.

    Partnerami strategicznymi II edycji kampanii są firmy Amazon, Angelini Pharma, Jooble, Provident Polska, Servier Polska oraz USP Zdrowie. Inicjatywa ma wsparcie szeregu partnerów społecznych, w tym: Mamo Pracuj, Matka Prawnik, Rodzic w Mieście, EPI-Bohater, Polskie Towarzystwo Stwardnienia Rozsianego, Stowarzyszenie EcoSerce, Polskie Stowarzyszenie Diabetyków, Ad Meritum, To Się Leczy, Federacja dla Zdrowia Mózgu, Instytut Emerytalny, Fundacja Verba, Krajowy Instytut Gospodarki Senioralnej, Centrum Aktywności Międzypokoleniowej, Jim, Fundacja ADHD, Mindset, The Invisible, Bliżej ADHD, Auticon, AsperIT, Fundacja Forum Prawa i Gospodarki, Urząd Pracy m.st Warszawa, Fundacja im.XBW Ignacego Krasickiego, Polskie Stowarzyszenie HR, Eduwersum. Projekt realizowany jest pod Honorowym Patronatem Miasta Stołecznego Warszawy. Więcej informacji na temat inicjatywy można znaleźć na stronie Inkluzywniwzatrudnianiu.pl.

    Informacja Prasowa Inkluzywność

    KOMUNIKAT OKRĄGŁY STÓŁ ORGANIZACJI PRZEDSIĘBIORCÓW

    Gdańsk, 25.06.2026

    KOMUNIKAT OKRĄGŁY STÓŁ ORGANIZACJI PRZEDSIĘBIORCÓW

    Przedsiębiorczość to dziś drugi obok pola walki front zmagań o przyszłość Ukrainy. Wyrażamy szacunek ukraińskim przedsiębiorcom i managerom, którzy nie poddali się rosyjskiemu agresorowi i budują odporność państwa oraz gospodarki. Chylimy czoła przed Ofiarami rosyjskiej agresji.

    Odbudowa i modernizacja Ukrainy ma wymiar gospodarczy i społeczny. Potrzebuje niezależnych i samorządnych organizacji środowiska biznesu. „Niezależna i samorządna” – tymi słowami Lech Wałęsa opisał powstającą w Gdańsku „Solidarność”. Reprezentowanie interesów przedsiębiorców, kontrolowanie administracji, partycypacja w odbudowie i modernizacji Ukrainy – to Wasza misja. Deklarujemy solidarność w budowaniu fundamentu gospodarki Ukrainy, opartego o małe i średnie przedsiębiorstwa, praworządność, innowacyjność, etykę prowadzenia biznesu, odpowiedzialność za warunki pracy i pracowników.

    Wspieramy proces akcesji Ukrainy do Unii Europejskiej. To najlepsza droga do modernizacji państwa i gospodarki, do podniesienia jakości życia obywateli. Niezależne i samorządne organizacje przedsiębiorców ukraińskich są ważnymi uczestnikami tego historycznego procesu.

    Polskie firmy nie opuściły Ukrainy po 24 lutego 2022 roku – kontynuują pracę, wzmacniają budżet państwa, rozwijają wojenny CSR, są celami rosyjskich ataków. Polska jest drugim partnerem handlowym Ukrainy. Będziemy aktywni w dziele odbudowy Ukrainy. Mamy potencjał, kompetencje, wparcie polskiego państwa, cenimy ukraińskich partnerów. Razem będziemy silniejsi i bezpieczniejsi!

    Polsko- Ukraińska Izba Gospodarcza, Krajowa Izba Gospodarcza, Konfederacja i Lewiatan, Pracodawcy Rzeczypospolitej Polskiej, Związek Przedsiębiorców Pracodawców, Związek Banków Polskich, Polski Związek Pracodawców Budownictwa, Międzynarodowe Stowarzyszenie Przedsiębiorców Polskich w Ukrainie, Business Center Club, Polska Rada Biznesu.

    Ukraine Recovery Conference 2026, Gdańsk, 25 czerwca 2026 roku.

    Zobacz: Komunikat_Okragly_Stol_Organizacji_Przedsiebiorcow

    Numeum i Związek Przedsiębiorców i Pracodawców ogłaszają zacieśnienie współpracy francusko-polskiej w zakresie strategicznych technologii cyfrowych

     

    Warszawa, 22.06.2026

    Numeum i Związek Przedsiębiorców i Pracodawców ogłaszają zacieśnienie współpracy francusko-polskiej w zakresie strategicznych technologii cyfrowych


    Numeum, największa francuska organizacja reprezentująca sektor cyfrowy, oraz Związek Przedsiębiorców i Pracodawców (ZPP), jedna z kluczowych organizacji reprezentujących polski biznes, zapowiadają rozwój bliższej współpracy między francuskim i polskim ekosystemem cyfrowym.

    Współpraca ta wpisuje się w realizację postanowień Traktatu o wzmocnionej współpracy i przyjaźni między Warszawą a Paryżem, podpisanego 9 maja 2025 r. w Nancy, oraz w szerszy program wzmacniania francusko-polskich więzi gospodarczych, inwestycyjnych i przemysłowych. W tym kontekście obie organizacje dostrzegają wyraźną szansę na wspieranie ściślejszego dialogu biznesowego w zakresie strategicznych technologii cyfrowych, w tym sztucznej inteligencji, cyberbezpieczeństwa, infrastruktury chmurowej, zaawansowanych obliczeń oraz infrastruktury danych.

    W miarę jak sztuczna inteligencja, zaawansowane obliczenia, cyberbezpieczeństwo, infrastruktura chmury obliczeniowej i technologie kwantowe stają się coraz bardziej powiązane, wzmocnienie współpracy między ekosystemami innowacji będzie miało kluczowe znaczenie dla utrzymania konkurencyjności i odporności technologicznej.

    Priorytety określone przez oba rządy – w tym badania i rozwój, komercjalizację, rozwój talentów, ochronę własności intelektualnej, odporność łańcucha dostaw oraz zaufane partnerstwa międzynarodowe – są ściśle powiązane z wyzwaniami, przed którymi stoi obecnie sektor cyfrowy w naszych krajach.

    Opierając się na swoich trwałych relacjach, Numeum i Związek Przedsiębiorców i Pracodawców są zaangażowane w pogłębianie współpracy między francuskim i polskim ekosystemem technologicznym.

    Obie organizacje będą wspólnie działać na rzecz:

    • Wzmocnienie powiązań między francuskimi i polskimi przedsiębiorstwami technologicznymi;
    • promowanie współpracy w zakresie technologii strategicznych, w tym technologii kwantowych, sztucznej inteligencji, cyberbezpieczeństwa, chmury obliczeniowej i zaawansowanych obliczeń;
    • wspieranie dialogu politycznego na temat odporności cyfrowej oraz zaufanych partnerstw technologicznych;
    • zacieśnianie powiązań między przemysłem, instytucjami badawczymi i organami publicznymi;
    • zidentyfikowanie możliwości wspólnych innowacji, inwestycji i rozwoju rynku.

    Thibault de Tersant, wiceprezes Numeum:

    „W miarę jak technologie cyfrowe stają się coraz bardziej kluczowe i wzajemnie zależne, odporność nie jest już kwestią opcjonalną. Wzmocnienie współpracy między Polską a Francją ma kluczowe znaczenie dla zapewnienia solidnych, bezpiecznych i elastycznych ekosystemów cyfrowych w Europie”.

    Jakub Bińkowski, wiceprezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców:

    „Współpraca polsko-francuska potrzebuje silnego wymiaru biznesowego. Wspólnie z Numeum chcemy pomóc firmom z obu krajów przejść od dialogu do konkretnych projektów, partnerstw i inwestycji.”

    W miarę jak technologie strategiczne stają się coraz bardziej kluczowe dla konkurencyjności gospodarczej i odporności narodowej, współpraca między zaufanymi partnerami będzie ważniejsza niż kiedykolwiek.

    Numeum oraz Związek Przedsiębiorców i Pracodawców są gotowe wspierać realizację tej wspólnej wizji oraz wzmacniać długoterminową współpracę między francuskim i polskim sektorem cyfrowym.

    Dla członków ZPP

    Nasze strony

    Subskrybuj nasze newslettery