Warszawa, 23.09.2026
Komentarz ZPP ws. reformy dofinansowań do posiłków pracowniczych
- Dofinansowanie posiłków to korzystny i neutralny dla budżetu instrument wsparcia pracowników, z którego w Polsce korzysta dziś zaledwie 5–8% firm.
- Potencjał benefitu pozostaje niewykorzystany mimo wysokiego zainteresowania – 72% pracowników uważa go za atrakcyjny, a przy odpowiedniej zachęcie jego wdrożenie rozważyłoby aż 87% firm.
- Podniesiony 3 lata temu sztywny limit 450 zł miesięcznie zdążył już w tym czasie zostać skonsumowany przez wzrost wynagrodzeń i cen w gastronomii. Naszym zdaniem powinien zostać powiązany z przeciętnym wynagrodzeniem w sektorze przedsiębiorstw oraz być regularnie waloryzowany.
- Restrykcyjna praktyka interpretacyjna ZUS generuje zbędne obowiązki administracyjne, utrudniając firmom korzystanie z elektronicznych i nowoczesnych form rozliczania świadczenia.
- Reforma nie wymaga dodatkowych wydatków publicznych ani nie obciąża FUS, a może zwiększyć dostępność benefitów pracowniczych i poprawić sytuację finansową pracowników.
Zwolnienie ze składek ZUS na dofinansowanie posiłków to prosty i tani z perspektywy państwa instrument wsparcia socjalnego, korzystny zarówno dla pracowników, jak i pracodawców. Niestety, jego potencjał pozostaje dziś w dużej mierze niewykorzystany. Sztywne przepisy i restrykcyjna praktyka interpretacyjna skutecznie zniechęcają bowiem firmy do oferowania tego benefitu – głosi najnowszy raport think-tanku Warsaw Enterprise Institute (WEI). Jako Związek Przedsiębiorców i Pracodawców (ZPP) podzielamy jego diagnozę i wzywamy ustawodawcę do wzięcia pod uwagę przedstawionych w publikacji rekomendacji.
W pierwszej kolejności pragniemy podkreślić, że wspomniane rozwiązanie, obecne w polskim prawie od 1998 r., nie generuje żadnych kosztów po stronie budżetu państwa, ponieważ świadczenie w całości finansują pracodawcy z własnych środków obrotowych. Mimo to w Polsce korzysta z niego jedynie od 5 do 8% firm, podczas gdy w Czechach, Rumunii, Francji czy Belgii odsetek ten wynosi od 25 do 55%. Ponadto, zakres pracowników objętych tego rodzaju wsparciem tylko się kurczy – od zeszłego roku spadł z 20 do 12%, co odpowiada ubytkowi ok. 511 tys. etatów. Co ciekawe, nastąpiło to bez jakiejkolwiek zmiany prawa.
Z czego wynikają te niekorzystne tendencje? Wydaje się, że niemałą rolę odegrał obowiązujący od września 2023 r. wyjątkowo niski limit w wysokości 450 zł miesięcznie, co przekłada się na 21,43 zł na dzień roboczy – kwotę w żadnym razie niewystarczającą, by nabyć pełnoprawny obiad. W I kwartale 2026 r. suma ta odpowiadała zaledwie 4,7% przeciętnego wynagrodzenia. Zwracamy uwagę, że z podobną proporcją mieliśmy do czynienia przed podwyżką sprzed 3 lat. Pokazuje to, że cały pięćdziesięcioprocentowy wzrost limitu został w tym czasie w pełni „zjedzony” przez wzrost płac i cen w gastronomii.
Prowadzi to z kolei do wniosku, że sztywna kwota nominalna to rozwiązanie strukturalnie skazane na dezaktualizację. Jeśli instrument ma skutecznie pełnić funkcję wsparcia pracowników, to jego wysokość powinna być powiązana z obiektywnym wskaźnikiem ekonomicznym – np. przeciętnym wynagrodzeniem w sektorze przedsiębiorstw – a nie pozostawać niezmienna przez kolejne lata.
Drugą istotną barierą dla szerszego stosowania omawianego benefitu jest restrykcyjna i niejednolita praktyka interpretacyjna ZUS. Przykładowo, wąska interpretacja słowa „wyłącznie” wymusza na pracodawcach rozliczanie się na podstawie papierowych paragonów, mimo że nowoczesne karty przedpłacone rejestrują każdą transakcję z dokładnością co do daty, miejsca i kategorii sprzedawcy – i technicznie pozwalają istotnie ograniczyć ryzyko nadużyć.
Równocześnie ZUS uznaje, że zwolnieniem objęte są wyłącznie środki faktycznie wydatkowane przez pracownika w danym miesiącu, a nie fundusze mu udostępnione, co zmusza działy HR i księgowości do żmudnego, comiesięcznego monitorowania sald i korekt deklaracji. Trudno nie widzieć w tym administracyjnej nadgorliwości, która może mieć swój wymierny wpływ na gotowość do wykorzystywania dyskutowanego instrumentu.
Ta jest tymczasem w oderwaniu od wyżej opisanych przeszkód duża. Aż 72% pracowników uznaje dofinansowanie posiłków za atrakcyjne świadczenie, a 77% widzi w nim realne odciążenie domowego budżetu. Jednocześnie po stronie pracodawców aż 81% firm odnotowało bezpośrednie zgłoszenia pracowników zainteresowanych takim benefitem, a 87% podmiotów nieoferujących go dziś rozważyłoby wdrożenie, gdyby wiązało się to z realną oszczędnością rzędu 1000 zł rocznie na pracownika. Rozdźwięk pomiędzy tymi statystykami a faktycznym wskaźnikiem wdrożeń na poziomie 8% to najlepszy dowód, że barierą nie jest brak zainteresowania, a raczej zbyt słaby bodziec regulacyjny.
Dlatego, popierając wnioski z raportu, apelujemy o pilną, czysto techniczną nowelizację rozporządzenia Ministra Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, która powinna objąć:
- Powrót do parametrycznej, kwartalnie indeksowanej formuły limitu powiązanej z przeciętnym wynagrodzeniem.
- Usunięcie słowa „wyłącznie” i jednoznaczne dopuszczenie elektronicznej weryfikacji wydatków.
- Doprecyzowanie, że zwolnienie dotyczy środków udostępnionych pracownikowi, a nie wyłącznie wydatkowanych w danym miesiącu.
- Harmonizację zwolnienia składkowego ze zwolnieniem z PIT poprzez nowelizację art. 21 ust. 1 ustawy o PIT.
To rzadki przykład reformy, która nie wymaga wydatków publicznych, nie obciąża FUS,
a jednocześnie może realnie poprawić sytuację finansową i zdrowotną milionów pracujących Polaków oraz ograniczyć segmentację rynku pracy. W związku z tym będziemy zabiegać o jak najszybsze wdrożenie tych zmian w toku prac legislacyjnych.
Zobacz: Komentarz ZPP ws. reformy dofinansowań do posiłków pracowniczych
Newsletter ZPP

Najnowsze komentarze