• PL
  • EN
  • szukaj

    Komentarz ZPP ws. reformy dofinansowań do posiłków pracowniczych

    Warszawa, 23.09.2026

    Komentarz ZPP ws. reformy dofinansowań do posiłków pracowniczych

    • Dofinansowanie posiłków to korzystny i neutralny dla budżetu instrument wsparcia pracowników, z którego w Polsce korzysta dziś zaledwie 5–8% firm.
    • Potencjał benefitu pozostaje niewykorzystany mimo wysokiego zainteresowania – 72% pracowników uważa go za atrakcyjny, a przy odpowiedniej zachęcie jego wdrożenie rozważyłoby aż 87% firm.
    • Podniesiony 3 lata temu sztywny limit 450 zł miesięcznie zdążył już w tym czasie zostać skonsumowany przez wzrost wynagrodzeń i cen w gastronomii. Naszym zdaniem powinien zostać powiązany z przeciętnym wynagrodzeniem w sektorze przedsiębiorstw oraz być regularnie waloryzowany.
    • Restrykcyjna praktyka interpretacyjna ZUS generuje zbędne obowiązki administracyjne, utrudniając firmom korzystanie z elektronicznych i nowoczesnych form rozliczania świadczenia.
    • Reforma nie wymaga dodatkowych wydatków publicznych ani nie obciąża FUS, a może zwiększyć dostępność benefitów pracowniczych i poprawić sytuację finansową pracowników.


    Zwolnienie ze składek ZUS na dofinansowanie posiłków to prosty i tani z perspektywy państwa instrument wsparcia socjalnego, korzystny zarówno dla pracowników, jak i pracodawców. Niestety, jego potencjał pozostaje dziś w dużej mierze niewykorzystany. Sztywne przepisy i restrykcyjna praktyka interpretacyjna skutecznie zniechęcają bowiem firmy do oferowania tego benefitu – głosi najnowszy raport think-tanku Warsaw Enterprise Institute (WEI). Jako Związek Przedsiębiorców i Pracodawców (ZPP) podzielamy jego diagnozę i wzywamy ustawodawcę do wzięcia pod uwagę przedstawionych w publikacji rekomendacji.

    W pierwszej kolejności pragniemy podkreślić, że wspomniane rozwiązanie, obecne w polskim prawie od 1998 r., nie generuje żadnych kosztów po stronie budżetu państwa, ponieważ świadczenie w całości finansują pracodawcy z własnych środków obrotowych. Mimo to w Polsce korzysta z niego jedynie od 5 do 8% firm, podczas gdy w Czechach, Rumunii, Francji czy Belgii odsetek ten wynosi od 25 do 55%. Ponadto, zakres pracowników objętych tego rodzaju wsparciem tylko się kurczy – od zeszłego roku spadł z 20 do 12%, co odpowiada ubytkowi ok. 511 tys. etatów. Co ciekawe, nastąpiło to bez jakiejkolwiek zmiany prawa.

    Z czego wynikają te niekorzystne tendencje? Wydaje się, że niemałą rolę odegrał obowiązujący od września 2023 r. wyjątkowo niski limit w wysokości 450 zł miesięcznie, co przekłada się na 21,43 zł na dzień roboczy – kwotę w żadnym razie niewystarczającą, by nabyć pełnoprawny obiad. W I kwartale 2026 r. suma ta odpowiadała zaledwie 4,7% przeciętnego wynagrodzenia. Zwracamy uwagę, że z podobną proporcją mieliśmy do czynienia przed podwyżką sprzed 3 lat. Pokazuje to, że cały pięćdziesięcioprocentowy wzrost limitu został w tym czasie w pełni „zjedzony” przez wzrost płac i cen w gastronomii.

    Prowadzi to z kolei do wniosku, że sztywna kwota nominalna to rozwiązanie strukturalnie skazane na dezaktualizację. Jeśli instrument ma skutecznie pełnić funkcję wsparcia pracowników, to jego wysokość powinna być powiązana z obiektywnym wskaźnikiem ekonomicznym – np. przeciętnym wynagrodzeniem w sektorze przedsiębiorstw – a nie pozostawać niezmienna przez kolejne lata.

    Drugą istotną barierą dla szerszego stosowania omawianego benefitu jest restrykcyjna i niejednolita praktyka interpretacyjna ZUS. Przykładowo, wąska interpretacja słowa „wyłącznie” wymusza na pracodawcach rozliczanie się na podstawie papierowych paragonów, mimo że nowoczesne karty przedpłacone rejestrują każdą transakcję z dokładnością co do daty, miejsca i kategorii sprzedawcy – i technicznie pozwalają istotnie ograniczyć ryzyko nadużyć.

    Równocześnie ZUS uznaje, że zwolnieniem objęte są wyłącznie środki faktycznie wydatkowane przez pracownika w danym miesiącu, a nie fundusze mu udostępnione, co zmusza działy HR i księgowości do żmudnego, comiesięcznego monitorowania sald i korekt deklaracji. Trudno nie widzieć w tym administracyjnej nadgorliwości, która może mieć swój wymierny wpływ na gotowość do wykorzystywania dyskutowanego instrumentu.

    Ta jest tymczasem w oderwaniu od wyżej opisanych przeszkód duża. Aż 72% pracowników uznaje dofinansowanie posiłków za atrakcyjne świadczenie, a 77% widzi w nim realne odciążenie domowego budżetu. Jednocześnie po stronie pracodawców aż 81% firm odnotowało bezpośrednie zgłoszenia pracowników zainteresowanych takim benefitem, a 87% podmiotów nieoferujących go dziś rozważyłoby wdrożenie, gdyby wiązało się to z realną oszczędnością rzędu 1000 zł rocznie na pracownika. Rozdźwięk pomiędzy tymi statystykami a faktycznym wskaźnikiem wdrożeń na poziomie 8% to najlepszy dowód, że barierą nie jest brak zainteresowania, a raczej zbyt słaby bodziec regulacyjny.

    Dlatego, popierając wnioski z raportu, apelujemy o pilną, czysto techniczną nowelizację rozporządzenia Ministra Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, która powinna objąć:

    1. Powrót do parametrycznej, kwartalnie indeksowanej formuły limitu powiązanej z przeciętnym wynagrodzeniem.
    2. Usunięcie słowa „wyłącznie” i jednoznaczne dopuszczenie elektronicznej weryfikacji wydatków.
    3. Doprecyzowanie, że zwolnienie dotyczy środków udostępnionych pracownikowi, a nie wyłącznie wydatkowanych w danym miesiącu.
    4. Harmonizację zwolnienia składkowego ze zwolnieniem z PIT poprzez nowelizację art. 21 ust. 1 ustawy o PIT.

    To rzadki przykład reformy, która nie wymaga wydatków publicznych, nie obciąża FUS,
    a jednocześnie może realnie poprawić sytuację finansową i zdrowotną milionów pracujących Polaków oraz ograniczyć segmentację rynku pracy. W związku z tym będziemy zabiegać o jak najszybsze wdrożenie tych zmian w toku prac legislacyjnych.

    Zobacz: Komentarz ZPP ws. reformy dofinansowań do posiłków pracowniczych

    Raport: DOFINANSOWANIE POSIŁKÓW PRACOWNICZYCH W POLSCE

    Komentarz ZPP: Jedni zyskają, inni zapłacą. ZPP o zapowiadanej reformie podatkowej

    Warszawa, 21.08.2026

    Komentarz ZPP: Jedni zyskają, inni zapłacą. ZPP o zapowiadanej reformie podatkowej

    • Pozytywnie należy ocenić próbę złagodzenia progresji podatkowej dla części klasy średniej oraz wskazanie źródeł finansowania tej zmiany.
    • Wprowadzenie stawki PIT w wysokości 24 proc. wyłącznie dla dochodów od 130 tys. do 150 tys. zł tworzy jednak sztuczny, bardzo wąski przedział i dodatkowo komplikuje system podatkowy.
    • Zapowiedziane rozwiązania nie odpowiadają na strukturalne problemy systemu podatkowego i finansów publicznych. Zamiast kompleksowej reformy proponują przede wszystkim przesunięcie obciążeń pomiędzy poszczególnymi grupami podatników.

    Związek Przedsiębiorców i Pracodawców dostrzega pozytywne elementy przedstawionych propozycji. Podwyższenie pierwszego progu podatkowego ze 120 tys. do 130 tys. zł oraz objęcie dochodów pomiędzy 130 tys. a 150 tys. zł stawką 24 proc., zamiast 32 proc., złagodzi progresję podatkową wobec części pracowników należących do klasy średniej. Kierunek ten zasługuje na ostrożnie pozytywną ocenę, ponieważ obowiązujący system podatkowo-składkowy nadmiernie obciąża pracę, w szczególności dochody osiągane na podstawie umowy o pracę.

    Należy również docenić, że przedstawiając propozycję, wskazano źródła pokrycia ubytku w dochodach publicznych. Korzyści dla jednej grupy podatników mają zostać sfinansowane m.in. przez podwyższenie daniny solidarnościowej z 4 do 5 proc. oraz zwiększenie stawki CIT z 19 do 22 proc. dla największych przedsiębiorstw – osiągających przychody przekraczające równowartość 50 mln euro. Jest to bardziej odpowiedzialne niż proponowanie obniżki bez wskazania sposobu jej sfinansowania. Nie zmienia to jednak faktu, że nie mamy do czynienia z obniżeniem ogólnego poziomu opodatkowania, lecz z przeniesieniem części ciężaru na inne grupy podatników. Na uwagę zasługuje również fakt, że podwyżka CIT nie obejmie mikroprzedsiębiorstw, a zatem reforma nie uderzy bezpośrednio w polski mikrobiznes. Jej skutki odczują natomiast nie tylko największe korporacje, lecz również część średnich przedsiębiorstw przekraczających wskazany próg przychodowy, dla których wzrost stawki CIT może oznaczać ograniczenie środków przeznaczanych na rozwój i inwestycje.

    Pierwszy problem: kolejny sztuczny przedział podatkowy

    Trudno znaleźć przekonujące uzasadnienie dla wprowadzenia stawki PIT w wysokości 24 proc. wyłącznie w przedziale pomiędzy 130 tys. a 150 tys. zł rocznego dochodu. Różnica pomiędzy progami wynosi zaledwie 20 tys. zł. Powstaje więc dodatkowy, bardzo wąski przedział, który nie upraszcza skali podatkowej, lecz czyni ją jeszcze mniej przejrzystą.

    Podwyższenie pierwszego progu ze 120 tys. do 130 tys. zł oznacza jego wzrost jedynie o około 8,3 proc. Maksymalna korzyść wynikająca z nowych zasad ma natomiast wynieść 3,6 tys. zł rocznie, czyli 300 zł miesięcznie. Reforma obejmie przede wszystkim osoby uzyskujące wyższe dochody, podczas gdy podatnicy o niskich i średnich wynagrodzeniach nie odczują istotnej poprawy. Zamiast całościowej korekty systemu otrzymujemy zatem ograniczoną ulgę dla jednej grupy, finansowaną zwiększeniem obciążeń innych podatników i przedsiębiorstw.

    Zapowiedź nie realizuje również wcześniejszej obietnicy podwyższenia kwoty wolnej od podatku do 60 tys. zł. Zamiast rozwiązania obejmującego szerzej podatników o niskich i średnich dochodach proponowana jest ograniczona korekta skali, skierowana do osób osiągających dochody powyżej 120 tys. zł. Jest to złagodzenie jednego z najbardziej widocznych problemów, a nie systemowa reforma opodatkowania pracy.

    Drugi problem: ograniczenie ryczałtu i brak stabilności prawa

    Krytycznie należy ocenić zapowiedź obniżenia limitu przychodów uprawniającego do korzystania z ryczałtu od przychodów ewidencjonowanych z 2 mln euro do 250 tys. euro. Ryczałt jest jedną z najprostszych form opodatkowania działalności gospodarczej. Państwo najpierw znacząco rozszerzyło możliwość jego stosowania, a obecnie planuje powrót do wielokrotnie niższego limitu.

    Zmiana zmusi część przedsiębiorców do ponownego wyboru formy opodatkowania oraz dostosowania sposobu prowadzenia rozliczeń. Generuje to niepewność i podważa zaufanie do stabilności polityki podatkowej. Ograniczenie dostępu do prostej formy rozliczenia pozostaje również trudne do pogodzenia z deklarowanym dążeniem do upraszczania warunków prowadzenia działalności gospodarczej.

    Brak odpowiedzi na problemy finansów publicznych

    Przy deficycie budżetu państwa wynoszącym po siedmiu miesiącach roku około 140 mld zł neutralna budżetowo zmiana nie rozwiązuje problemu stanu finansów publicznych. Nie zapewnia nowych dochodów netto ani nie odpowiada na potrzebę racjonalizacji wydatków. Podwyższenie daniny solidarnościowej i CIT ma przede wszystkim sfinansować ulgę przyznaną innej grupie podatników.

    Warto jednocześnie pamiętać, że ekonomiczny koszt podwyższenia CIT nie musi pozostać wyłącznie po stronie przedsiębiorstw. W określonym stopniu może zostać przeniesiony na ceny, dostawców, pracowników albo ograniczenie inwestycji. Podwyżki CIT nie należy więc traktować jako rozwiązania całkowicie obojętnego dla pozostałych uczestników gospodarki.

    Zapowiedziane zmiany mają zatem dwoisty charakter. Z jednej strony łagodzą progresję wobec części klasy średniej i wskazują źródła finansowania tej korzyści, niewątpliwie jest to krok we właściwym kierunku. Z drugiej – tworzą kolejny próg PIT, podnoszą obciążenia największych przedsiębiorstw i najlepiej zarabiających osób oraz ograniczają dostęp do prostej formy opodatkowania działalności.

    Nie jest to niestety kompleksowa reforma systemu podatkowego. Propozycja nie usuwa jego podstawowych wad, nie zapewnia większej stabilności i nie bilansuje finansów publicznych. Potrzebna jest szersza zmiana, która ograniczy nadmierne opodatkowanie pracy, uprości rozliczenia, zapewni przedsiębiorcom przewidywalne warunki działalności oraz trwale uporządkuje dochody i wydatki państwa.

    Zobacz: Komentarz ZPP: Jedni zyskają, inni zapłacą. ZPP o zapowiadanej reformie podatkowej

    To światowy rynek, nie stacje paliw, dyktuje ceny benzyny i oleju napędowego w Polsce

    Warszawa, 12 sierpnia 2026 roku

    To światowy rynek, nie stacje paliw, dyktuje ceny benzyny i oleju napędowego w Polsce

    • Ceny paliw w Polsce są przede wszystkim pochodną rynków międzynarodowych – hurtowe ceny gotowej benzyny w Europie wzrosły między lutym a kwietniem o ok. 56 proc., a marża rafineryjna (crack spread) benzyny w Rotterdamie skoczyła z 6,71 USD do 29,81 USD za baryłkę.
    • Istotne znaczenie ma również cena surowca – w I połowie 2026 r. średnie notowania Brent były o 33,5 proc. wyższe niż w II połowie 2025 r., głównie wskutek konfliktów zbrojnych i zakłóceń transportu przez cieśninę Ormuz.
    • Na ceny na stacjach wpływają także kurs USD/PLN, sezonowy wzrost popytu, remonty rafinerii i niskie zapasy – w maju zapasy produktów naftowych w rejonie Amsterdam–Rotterdam–Antwerpia były o 20,3 proc. niższe niż rok wcześniej.
    • Obniżka VAT do 8 proc., niższa akcyza i ceny maksymalne złagodziły skutki szoku dla kierowców, ale nie usunęły jego rynkowych przyczyn – dlatego spadek notowań ropy nie musi natychmiast przełożyć się na proporcjonalnie tańsze tankowanie.

    Ceny paliw nie tylko w Polsce, ale i na świecie są w znacznej mierze pochodną sytuacji na rynkach międzynarodowych. Polska pozostaje importerem ropy, a surowiec i gotowe produkty paliwowe są przedmiotem obrotu na rynku europejskim. Krajowe ceny benzyny i oleju napędowego odzwierciedlają więc nie tylko koszty polskich rafinerii, lecz również cenę, po której paliwo można pozyskać na rynku regionalnym. Publikowany przez Komisję Europejską „Weekly Oil Bulletin” pozwala porównywać ceny w państwach UE z podatkami i bez nich, a tym samym oddzielić wpływ rynku od krajowych obciążeń fiskalnych[1].

    W kontekście cen na stacjach kluczowe znaczenie mają notowania gotowej benzyny i oleju napędowego oraz tzw. crack spread, czyli różnica między ceną produktu rafineryjnego a ceną surowca. W kwietniu światowy przerób ropy był o około 7,3 mln baryłek dziennie niższy niż przed eskalacją kryzysu. Wynikało to z ograniczenia dostaw do rafinerii azjatyckich, wiosennych remontów oraz zakłóceń pracy zakładów na Bliskim Wschodzie i w Rosji. Mniejsza dostępność gotowych paliw powodowała, że ich ceny i marże rafineryjne rosły szybciej niż cena ropy[2]. Warto przy tym podkreślić, że marża rafineryjna nie jest parametrem swobodnie kształtowanym przez uczestników rynku, lecz wynika z relacji między notowaniami ropy a cenami gotowych paliw na rynkach światowych. Innymi słowy, o cenie paliwa na stacji decyduje nie tylko sama ropa, ale też to, ile kosztuje wyprodukowana już benzyna lub diesel, a także ich dostępność na rynku.

    Zależność tę dobrze obrazują dane dotyczące benzyny w Europie Północno-Zachodniej. Według IEA jej cena hurtowa w formule CIF ARA wzrosła z 78,46 USD za baryłkę w lutym do 122,12 USD w kwietniu, a więc o około 56 proc.[3]. Raporty OPEC pokazują następnie wzrost crack spreadu benzyny w Rotterdamie z 6,71 USD za baryłkę w kwietniu do 29,81 USD w maju. OPEC wiązał to z sezonowym wzrostem popytu, poprawą możliwości eksportu oraz spadkiem zapasów w rejonie Amsterdam–Rotterdam–Antwerpia. W maju zapasy produktów naftowych w tym regionie były o 20,3 proc. niższe niż rok wcześniej, a benzyna odpowiadała za 45,5 proc. ich miesięcznego spadku[4]. Oznacza to, że wzrost cen benzyny w Europie wynikał między innymi z ograniczonej dostępności gotowego paliwa, niskich zapasów i sezonowego wzrostu popytu, co znacząco podbiło marże rafineryjne.

    Oczywiście nie bez znaczenia w kontekście kosztu zakupu paliw jest cena ropy, odnoszona w Europie przede wszystkim do notowań Brent. Oddziałują na nią światowy popyt i podaż, decyzje OPEC+, wydobycie w państwach spoza OPEC+, poziom zapasów oraz perspektywy gospodarcze. OPEC prognozuje, że w 2026 r. światowy popyt wzrośnie o około 0,8 mln baryłek dziennie, niemal wyłącznie za sprawą państw spoza OECD[5]. Oznacza to rosnące znaczenie zapotrzebowania dużych gospodarek azjatyckich.

    Pierwsza połowa 2026 r. charakteryzowała się wyjątkową zmiennością. Średnie notowania ICE Brent były o 21,96 USD za baryłkę, czyli o 33,5 proc., wyższe niż w drugim półroczu 2025 r. W czerwcu cena spadła jednak względem maja o 19,28 USD – do średnio 84,43 USD za baryłkę[6]. NBP wskazuje, że mimo tej korekty średnia cena Brent w czerwcu pozostawała o 25 proc. wyższa niż w lutym i o 24 proc. wyższa niż rok wcześniej[7]. Czerwcowa miesięczna korekta nie zmieniła faktu, że ropa pozostawała wyraźnie droższa niż przed eskalacją napięć na rynku.

    Istotnym źródłem zmienności były konflikty zbrojne i ryzyko zakłócenia transportu przez cieśninę Ormuz, Morze Czerwone oraz Kanał Sueski. Nawet bez całkowitego wstrzymania dostaw rosną wtedy koszty frachtu, ubezpieczeń i pozyskania ładunków zastępczych. Według IEA zakłócenia dostaw z Bliskiego Wschodu podniosły w kwietniu cenę North Sea Dated o około 16,50 USD względem marca – do średnio 120,36 USD za baryłkę. Koszty transportu tankowcami pozostawały natomiast wyraźnie powyżej poziomów sprzed kryzysu z powodu wydłużenia tras i większego wykorzystania dostaw z basenu Atlantyku[8]. W praktyce oznaczało to, że napięcia geopolityczne podbijały ceny ropy i paliw także wtedy, gdy same dostawy nie zostały całkowicie przerwane.

    Jak wspomniano wcześniej, znaczenie ma także sezonowość. Wiosenne remonty ograniczają produkcję, natomiast początek wakacji zwiększa popyt na benzynę. IEA odnotowała, że od 27 lutego do 4 maja detaliczne ceny benzyny wzrosły o około 40 proc. w Stanach Zjednoczonych oraz o 15–20 proc. w Niemczech i Wielkiej Brytanii[9]. OPEC wskazywał z kolei na wpływ przejścia na benzynę letnią i rozpoczęcia sezonu intensywnych podróży samochodowych[10].

    Dla Polski ważny jest również kurs USD/PLN, ponieważ ropa i produkty paliwowe są wyceniane głównie w dolarach. Osłabienie złotego zwiększa ich koszt, nawet przy stabilnej cenie dolarowej, natomiast umocnienie złotego może częściowo amortyzować wzrost notowań. Do ceny hurtowej dochodzą koszty przerobu, transportu, magazynowania, zapasów obowiązkowych i biokomponentów, a także marże i podatki.

    Standardowa akcyza wynosi 1 529 zł za 1000 litrów benzyny oraz 1 160 zł za 1000 litrów oleju napędowego[11]. Wiosną 2026 r. czasowo obniżono VAT na paliwa z 23 do 8 proc., zmniejszono akcyzę i wprowadzono ceny maksymalne[12]. Instrumenty te ograniczyły skutki szoku dla kierowców, ale nie usunęły jego rynkowych przyczyn.

    Ceny paliw w Polsce należy zatem oceniać łącznie przez pryzmat notowań ropy i gotowych produktów, kursu dolara, dostępności rafinerii, zapasów, transportu, sezonowego popytu, konkurencji oraz podatków. Spadek ceny baryłki nie musi prowadzić do natychmiastowej i proporcjonalnej obniżki na stacjach, jeżeli jednocześnie rosną ceny benzyny w europejskim hurcie, marże rafineryjne lub kurs USD/PLN.

    [1] Komisja Europejska, Weekly Oil Bulletin, https://energy.ec.europa.eu/data-and-analysis/weekly-oil-bulletin_en.

    [2] OPEC, Monthly Oil Market Report – July 2026, s. v; IEA, Oil Market Report – May 2026, s. 34–35.

    [3] Obliczenie własne na podstawie: IEA, Oil Market Report – May 2026, s. 42.

    [4] OPEC, Monthly Oil Market Report – May 2026, s. 56–57; OPEC, Monthly Oil Market Report – June 2026, s. 54, 56–57.

    [5] OPEC, Monthly Oil Market Report – July 2026, s. 31.

    [6] Tamże, s. v oraz 1–3.

    [7] NBP, Raport o inflacji – lipiec 2026 r., komentarz do wykresu 1.8, https://nbp.pl/wp-content/uploads/2026/07/Raport-o-inflacji-PL-lipiec-2026-PL.pdf.

    [8] IEA, Oil Market Report – May 2026, s. 60 oraz 68–69, https://iea.blob.core.windows.net/assets/2b89a47b-34a2-40e0-90ff-68f7ccd80715/-13MAY2026__OilMarketReport_publicversion.pdf.

    [9] IEA, Oil Market Report – May 2026, s. 8–9.

    [10] OPEC, Monthly Oil Market Report – July 2026, s. v.

    [11] Ministerstwo Finansów, Stawki podatkowe, https://www.podatki.gov.pl/akcyza/stawki-podatkowe.

    [12] Ministerstwo Finansów, Rząd uruchomił pakiet podatkowy obniżający ceny paliw, 31 marca 2026 r., https://www.gov.pl/web/finanse/rzad-uruchomil-pakiet-podatkowy-obnizajacy-ceny-paliw.

    Zobacz: Komentarz ZPP: To światowy rynek, nie stacje paliw, dyktuje ceny benzyny i oleju napędowego w Polsce

    Związek Przedsiębiorców i Pracodawców pozytywnie ocenia osiągnięcie porozumienia politycznego w sprawie uproszczenia zasad wdrażania AI Act w ramach pakietu Digital Omnibus.

    Warszawa, 8 maja 2026 r.

    Związek Przedsiębiorców i Pracodawców pozytywnie ocenia osiągnięcie porozumienia politycznego w sprawie uproszczenia zasad wdrażania AI Act w ramach pakietu Digital Omnibus.

    To ważny sygnał, że unijna agenda uproszczeniowa może przekładać się na konkretne rozwiązania, które zwiększają przewidywalność regulacyjną i ograniczają ryzyka nadmiernych obciążeń dla firm.

    ZPP od początku podkreślał, że skuteczność AI Act będzie zależeć nie tylko od ambicji regulacyjnych, ale przede wszystkim od wykonalności przepisów w praktyce. Firmy potrzebują jasnych terminów, spójnych wytycznych oraz takiego modelu wdrożenia, który nie będzie dublował obowiązków wynikających z innych aktów prawa UE.

    Dlatego z satysfakcją przyjmujemy, że w porozumieniu uwzględniono kilka kluczowych postulatów podnoszonych przez ZPP.

    Komentarz w sprawie uproszczenia zasad wdrażania AI Act w ramach pakietu Digital

    Transformacja energetyczna musi być pragmatyczna, bezpieczna i oparta na realnych kosztach energii

    Warszawa, 7 maja 2026 r.

    Transformacja energetyczna musi być pragmatyczna, bezpieczna i oparta na realnych kosztach energii

    13 kwietnia 2026 r. odbyło się posiedzenie Zespołu ds. Sprawiedliwej Transformacji Rady Dialogu Społecznego z udziałem ministra Wojciecha Wrochny, odpowiedzialnego za bezpieczeństwo energetyczne i paliwowe kraju. W trakcie spotkania omówiono aktualizację Krajowego Planu Energii i Klimatu, założenia Paktu dla przemysłu oraz sytuację firm okołogórniczych w kontekście redukcji wydobycia i planowanego wygaszania kopalń na Śląsku. W posiedzeniu uczestniczył ekspert ZPP Włodzimierz Ehrenhalt.

    Podczas posiedzenia omówiono trzy główne tematy:

    • aktualizację Krajowego Planu Energii i Klimatu,
    • założenia Paktu dla przemysłu
    • sytuację firm okołogórniczych w związku z redukcją wydobycia i planami wygaszania kopalń w województwie śląskim.

    Minister Wrochna na wstępie przedstawił zakres swojej odpowiedzialności związanej z pełnioną funkcją. Następnie odniósł się do wybranych elementów najnowszej aktualizacji Krajowego Planu Energii i Klimatu.
    Ponieważ w dokumencie zmniejszono cele dotyczące fotowoltaiki i morskiej energetyki wiatrowej, minister wyjaśnił, że już dzisiaj posiadamy okresowe nadwyżki energii ze słońca, szczególnie latem oraz w dni o wysokim nasłonecznieniu. Energetyka solarna jest słabo sterowalna, co prowadzi do wymuszonych wyłączeń instalacji. Budzi to sprzeciw inwestorów, a jednocześnie powoduje dodatkowe obciążenia po stronie operatorów systemu elektroenergetycznego.

    Więcej informacji

    Dlaczego mikroprzedsiębiorcy nie są problemem polskiej gospodarki? – mity i fakty

    Warszawa, 4.03.2026

    Dlaczego mikroprzedsiębiorcy nie są problemem polskiej gospodarki? – mity i fakty

    Kluczowe tezy:

    • Wysoki udział mikro i małych firm w Polsce nie jest dowodem „niedorozwoju gospodarczego”, lecz naturalną adaptacją do struktury kraju i lokalnych rynków;
    • Retoryka „Januszy biznesu” pomija realne, systemowe bariery, które w różny sposób dotykają przedsiębiorców w małych i dużych ośrodkach;
    • Problemem nie jest liczba mikrofirm, lecz warunki ich działania: sztywne koszty, nadregulacja, brak zróżnicowania systemu;
    • Ograniczanie mikroprzedsiębiorczości nie prowadzi do wzrostu – przeciwnie – osłabia lokalne gospodarki i zmniejsza odporność rynku pracy.

    W debacie o polskiej gospodarce coraz częściej pojawia się uproszczony podział. Z jednej strony „poważny biznes” – duże, produktywne firmy, z drugiej zaś mikroprzedsiębiorcy wrzucani do jednego worka z etykietą „Januszy biznesu”. Z takiej narracji wyrastają trzy pozornie intuicyjne tezy:

    1. w Polsce jest „za dużo małych firm”,
    2. „kto nie zarabia na wysoki ZUS, nie powinien prowadzić działalności”,
    3. oraz struktura gospodarki oparta na mikroprzedsiębiorcach „hamuje rozwój”.

    Brzmi ostro, nowocześnie i „reformatorsko” – ale ma niewiele wspólnego z rzeczywistością.

    Poniżej – przedstawiamy trzy najpopularniejsze mity i fakty, o których rzadko mówi się w debacie publicznej.

    Mit 1. „Za dużo małych przedsiębiorców przeszkadza rozwojowi”

    Na pierwszy rzut oka teza wydaje się logiczna. W krajach bogatszych i bardziej rozwiniętych rzeczywiście widać silny sektor dużych, wysokoproduktywnych firm. Łatwo więc zbudować prostą opowieść: skoro bogate kraje mają dużo dużych firm, a my mamy dużo małych, to pewnie właśnie te małe nas „trzymają w miejscu”. W rzeczywistości jest to mylenie przyczyny ze skutkiem.

    Duże firmy nie wyrastają w próżni. Najczęściej zaczynają jako małe, rodzinne biznesy, lokalne inicjatywy, jednoosobowe działalności. To, że w Polsce jest dużo mikrofirm, nie jest dowodem „niedorozwoju”. Jest dowodem, że ludzie próbują radzić sobie w takich warunkach, jakie zastali.

    Wysoki udział małych przedsiębiorstw to przede wszystkim adaptacja do realiów. Do realiów takich jak:

    • struktura kraju, w którym ogromna część społeczeństwa żyje poza największymi miastami;
    • poziom zarobków, który w wielu regionach nie pozwala utrzymać wielkich, kapitałochłonnych przedsięwzięć;
    • popyt na usługi, który jest rozbity na tysiące małych, lokalnych rynków.

    Tam, gdzie duża firma widzi zbyt mały obrót, żeby było warto otwierać oddział, pojawia się mikroprzedsiębiorca – hydraulik, który obsługuje kilka wsi; sklep w małym miasteczku; warsztat samochodowy w gminie, do której nie dojedzie laweta z korporacyjnego serwisu.

    Można oczywiście uznać, że to wszystko „anomalia” i marzyć o gospodarce złożonej wyłącznie z wielkich firm. Tylko że to nie jest realny scenariusz dla kraju o takiej geografii, demografii i poziomie rozwoju jak Polska. Jeżeli ktoś twierdzi, że małych firm jest „za dużo”, powinien odpowiedzieć na bardzo konkretne pytanie.

    Kto miałby wejść na ich miejsce, tu i teraz, w tych konkretnych miejscowościach, dzielnicach, wsiach?

    W zdecydowanej większości przypadków odpowiedź brzmi prosto: nikt.

    Mit 2. „Janusze biznesu. Jak ktoś nie potrafi zarobić na wysoki ZUS, to nie powinien prowadzić firmy”

    Ten slogan zrobił wyjątkową karierę. Jest prosty, emocjonalny i bardzo wygodny. Wygodny, bo całą winę za trudne warunki prowadzenia działalności przerzuca na jednostkę. Jeśli ktoś nie „zarabia na ZUS”, to znaczy, że jest niezaradny, leniwy, źle prowadzi biznes i problem rozwiązany. Tylko że rzeczywistość jest znacznie mniej czarno-biała.

    Dla przykładu krawcowa w mieście powiatowym, dekarz w gminie, stolarz w małym miasteczku – ich przychody są ograniczone nie dlatego, że „źle liczą”, ale dlatego, że rynek, na którym działają, ma swoje granice. W okolicy jest określona liczba dachów do naprawy. Określona liczba mieszkań, w których ktoś zleci szafę na wymiar. Określona liczba osób, które przyjdą z przeróbką garnituru. Tego nie da się w nieskończoność „skalować”. Stwierdzenie, że każdy, kto nie zarobi na wysokie, sztywne obciążenia, „nie powinien prowadzić działalności”, sprowadza się w praktyce do jednej rzeczy – do powiedzenia całym grupom zawodowym i całym regionom: „w waszych warunkach mikroprzedsiębiorczość nie ma prawa istnieć. Albo staniecie się cudownie wysokodochodowi, albo was po prostu nie będzie.”

    Tylko że gospodarka tak nie działa. Jeżeli w małym mieście zamkną się lokalne warsztaty, pracownie, drobne sklepy, to nie oznacza, że nagle pojawi się fabryka czy centrum usług. Za to może pojawić się bezrobocie, emigracja oraz szara strefa.

    „Janusz biznesu” to wygodna etykieta, która pozwala nie rozmawiać o strukturze systemu, czyli:

    • o tym, że wysoki, jednolity i sztywny ZUS działa zupełnie inaczej w dużym mieście, gdzie klient jest za rogiem i zarobki są wysokie i w małej miejscowości, gdzie zlecenia są sezonowe, a popyt ograniczony;
    • o tym, że przedsiębiorca, który sam ponosi pełne ryzyko, finansuje narzędzia, materiały, samochód, szkolenia, odpowiada za reklamacje i przerwy
      w zleceniach, jest w zupełnie innej sytuacji niż pracownik etatowy.

    Uproszczenie „nie zarabiasz na ZUS, nie powinieneś prowadzić firmy” nie jest twardą ekonomią, ale moralizatorskim skrótem, który bardzo dobrze brzmi w telewizyjnym studiu, a bardzo słabo tłumaczy rzeczywistość poza nim.

    Mit 3. „Za dużo mikro i małych przedsiębiorców przeszkadza rozwojowi Polski”

    Trzecia teza jest wersją „makro” dwóch poprzednich. Ma ona sugerować, że wysoki udział mikro i małych firm w strukturze gospodarki to jedna z głównych barier doganiania Zachodu. Rzeczywiście, w analizach często pojawia się porównanie: „u nas więcej mikrofirm, tam więcej dużych przedsiębiorstw. Dlatego oni są bogatsi, a my wciąż gonimy”. Brzmi logicznie, dopóki nie spojrzy się głębiej.

    Po pierwsze, udział małych firm w gospodarkach rozwiniętych wcale nie jest marginalny. W wielu krajach usługowych to właśnie mikroprzedsiębiorstwa i małe firmy tworzą ogromną część miejsc pracy i odpowiadają za dużą część wartości dodanej w sektorze usług.

    Po drugie, problemem nie jest sama liczba małych firm, tylko warunki, w jakich funkcjonują. Jeżeli państwo traktuje mikroprzedsiębiorcę jak „małą wersję dużej korporacji”, narzucając mu:

    • podobny poziom formalizmów;
    • podobne obowiązki sprawozdawcze;
    • podobnie sztywne obciążenia;

    to nie powinno dziwić, że część z nich nigdy nie urośnie.

    Małe firmy pełnią kilka kluczowych ról, które w debacie o „rozwoju” są systematycznie pomijane:

    • są inkubatorem przedsiębiorczości – wiele innowacyjnych pomysłów i firm, które później rosną, zaczyna się właśnie od jednoosobowej działalności, od mikroprzedsiębiorcy, który testuje rynek;
    • są amortyzatorem rynku pracy – przyjmują osoby, które z różnych powodów nie odnajdują się w dużych strukturach korporacyjnych. Dają im zatrudnienie, elastyczność, możliwość dorobienia;
    • są siecią krwionośną gospodarki lokalnej – wypełniają białe plamy na mapie usług, których wielki biznes nie ma powodu ani chęci uzupełniać.

    Jeżeli twierdzimy, że ich jest „za dużo”, to w istocie twierdzimy, że za dużo w Polsce:

    • ludzi próbuje pracować na własny rachunek;
    • miejscowości potrzebuje lokalnych usług;
    • obywateli żyje poza największymi ośrodkami.

    To jest faktyczna treść tej tezy i to ona powinna być przedmiotem uczciwej dyskusji.

    Co naprawdę przeszkadza rozwojowi?

    Łatwo wskazać palcem mikroprzedsiębiorcę, trudniej jednak uczciwie przyjrzeć się temu, co rzeczywiście ciąży gospodarce.

    Nie „za dużo małych firm”, tylko:

    • niestabilność i zawiłość prawa, która zniechęca do inwestowania i zatrudniania;
    • wysokie, sztywne koszty stałe, niezależne od sezonowości i skali działalności;
    • uznaniowość aparatu państwa, która utrudnia planowanie czegokolwiek dłużej niż kilka miesięcy do przodu;
    • brak zróżnicowania rozwiązań, które uwzględniałyby geografię, branżę, etap rozwoju firmy etc.

    Łatwo powiedzieć „nie nadajecie się na przedsiębiorców, zamknijcie biznes”. Trudniej zaprojektować system, w którym:

    • uczciwie pracująca krawcowa na wsi nie jest traktowana jak „pasażer na gapę”;
    • dekarz w gminie nie słyszy, że „jak nie zarabia na wysoki ZUS, to niech idzie na etat”, którego w jego okolicy po prostu nie ma;
    • mikroprzedsiębiorca ma realną szansę urosnąć bez lęku, że każdy krok w górę oznacza skokowy wzrost ryzyk i kosztów.

    Zamiast pogardy – elementarna przyzwoitość

    Debata o kształcie systemu podatkowo-składkowego może i powinna być ostra. Można się spierać o to, ile i kto powinien płacić. Można dyskutować o tym, jak zachęcać firmy do wzrostu, inwestycji, tworzenia miejsc pracy. Ale sprowadzanie mikro i małych przedsiębiorców do roli „Januszy”, którzy „przeszkadzają rozwojowi”, nie jest poważną polityką gospodarczą.

    Jest wygodnym sposobem, by nie widzieć ludzi stojących za statystykami. Za każdym wpisem do rubryki „mikroprzedsiębiorca” stoi konkretna historia. Człowiek, który zaryzykował, żeby nie wyjeżdżać za granicę. Ktoś, kto otworzył firmę, bo nie znalazł pracy w swoim regionie. Ktoś, kto próbuje pogodzić opiekę nad bliskimi z zarabianiem na życie.

    Można z takim człowiekiem uczciwie porozmawiać o składkach, podatkach, obowiązkach, ale trudno zaakceptować narrację, w której robi się z niego winnego całego opóźnienia rozwojowego kraju. Nie ma żadnych poważnych podstaw, żeby twierdzić, że „za dużo małych przedsiębiorców przeszkadza rozwojowi Polski”.

    Jest natomiast sporo argumentów za tym, że traktowanie ich jak problem, który trzeba „ograniczyć”, może ten rozwój realnie hamować. Nie dlatego, że mikroprzedsiębiorca decyduje o wielkich wskaźnikach makro. Dlatego, że bez jego pracy codzienne życie milionów ludzi w tym kraju stałoby się zwyczajnie trudniejsze, a gospodarka, która tego nie widzi, prędzej czy później zapłaci za to cenę.

    Zobacz: Dlaczego mikroprzedsiębiorcy nie są problemem polskiej gospodarki? – mity i fakty

     

    Komentarz ZPP: Instrument SAFE w kontekście bezpieczeństwa i rozwoju przemysłu obronnego

    Komentarz ZPP: Instrument SAFE w kontekście bezpieczeństwa i rozwoju przemysłu obronnego

     

    1. Czym jest instrument SAFE i dlaczego powstał

    Instrument SAFE („Supporting Affordable Defence Equipment”) to nowy finansowy mechanizm Unii Europejskiej, ustanowiony w 2025 r. przez Radę UE, o wartości 150 mld EUR, mający na celu wspieranie państw członkowskich we wzmacnianiu potencjału obronnego poprzez konkurencyjne, długoterminowe pożyczki na inwestycje obronne. SAFE jest jednym z pierwszych narzędzi w historii UE w całości poświęconych ramom finansowania obronności i stanowi odpowiedź na pogłębiające się wyzwania geopolityczne, w szczególności związane z Rosją i niepewnością co do przyszłego wsparcia sojuszniczego.

    Jego głównym celem jest zwiększenie europejskich zdolności obronnych poprzez wspólne programy inwestycyjne i zakupowe, zwiększenie interoperacyjności oraz odbudowę potencjału produkcyjnego na kontynencie.

    Mechanizm SAFE udostępnia pożyczki o długim okresie trwania, nawet do 45 lat, z możliwością odroczenia spłaty kapitału, co ułatwia finansowanie strategicznych zakupów bez natychmiastowego obciążenia budżetów państwowych.

    Instrument kładzie nacisk na:

    • wspólne zamówienia UE: co najmniej dwa państwa członkowskie
      (z czasowym wyjątkiem wspólnych zakupów jednego państwa), aby efektywnie wykorzystać skalę i interoperacyjność;
    • budowę europejskiej bazy przemysłowej: inwestycje ukierunkowane na zwiększenie zdolności produkcyjnych i innowacyjnych technologii obronnych
      w UE; potencjalną współpracę z partnerami takimi jak Ukraina czy Kanada, co może wzmocnić więzi w branży i transfer technologii.

    2. Polska rola i aktualne decyzje w ramach SAFE

    Polska odegrała aktywną rolę w tworzeniu instrumentu SAFE podczas swojej prezydencji w Radzie UE; ostatecznie Komisja Europejska zatwierdziła polski plan wydatkowania środków i przypisała naszemu krajowi 43,7 mld EUR, co w efekcie jest największą kwotą spośród państw członkowskich (ok. 30 % całego instrumentu).  

    Już teraz wiemy, że Polski plan inwestycyjny w ramach SAFE został ostatecznie zatwierdzony przez państwa członkowskie UE, kończąc formalny etap przyjęcia planu i otwierając drogę do podpisania umów pożyczkowych z Komisją Europejską.

    Plan składa się z 139 projektów obronnych, które obejmują zarówno modernizację wojskową, jak i potencjalne projekty współpracy międzynarodowej (np. z Ukrainą i innymi państwami UE). Polska zgłosiła większość projektów wspólnie z resortem obrony (ok. 90 %) ale także projekty infrastrukturalne i cywilne, np. wsparcie służb MSWiA czy cyberbezpieczeństwa.

    Rząd podkreśla, że ponad 80 % środków trafi bezpośrednio do polskiego przemysłu zbrojeniowego, co ma wspierać wzrost innowacyjności, powstawanie nowych miejsc pracy oraz rozwój łańcuchów technologicznych w kraju.

    Jednocześnie istnieje kwestia jawności listy projektów, Minister Obrony poinformował, że nie wszystkie szczegóły listy projektów będą upubliczniane, głównie ze względu na charakter techniczny i negocjacyjny dokumentu, choć trwają prace nad kompromisem między jawnością a bezpieczeństwem informacji.

    3. Co realnie może zostać sfinansowane

    W praktyce środki SAFE mają sfinansować zakupy i projekty w obszarach takich jak:

    • nowoczesne systemy obrony powietrznej;
    • artyleria, systemy przeciwrakietowe i uzbrojenie ciężkie;
    • systemy antydronowe;
    • rozwój mobilności wojskowej;
    • cybrbezpieczeństwo i infrastruktura krytyczna;
    • potencjalne projekty realizowane wspólnie z innymi państwami UE lub Ukrainą.

    Ważnym elementem jest też możliwość modyfikowania technologii zakupionych
    w ramach SAFE bez ograniczeń, co ma ułatwić adaptację sprzętu do potrzeb operacyjnych.

    4. Pozytywne aspekty instrumentu SAFE

    Z perspektywy ZPP instrument SAFE oznacza realne możliwości:

    • Akceleracji modernizacji Sił Zbrojnych i zwiększenia zdolności obronnych, co ma szczególne znaczenie w obliczu napięć geopolitycznych;
    • Wzmocnienia polskiego przemysłu zbrojeniowego – udział w europejskich programach zakupów i współpracy może poprawić pozycję konkurencyjną firm krajowych na rynku europejskim;
    • Stabilnego, długoterminowego finansowania z perspektywą rozwoju technologicznego i nowych miejsc pracy, co wzmacnia zarówno sektor obronny, jak i gospodarkę ogólnie.

    5. Obawy i kontrowersje wokół SAFE

    Niemniej, wokół instrumentu SAFE toczy się intensywna debata publiczna i polityczna:

    – Zarzuty o ograniczanie suwerenności: część środowisk wskazuje, że uzależnienie inwestycji od decyzji unijnych może ograniczać autonomię strategiczną państw członkowskich;

    – Debata nad priorytetami wydatkowania: krytycy dyskutują, czy środki powinny być kierowane tylko na sprzęt produkowany w UE, czy też możliwe są wyjątki (np. komponenty spoza UE);

    – Kwestie prawne: pojawiły się sygnały o możliwych wątpliwościach co do zgodności niektórych aspektów instrumentu z Traktatami UE;

    Rozumiemy, że obawy dotyczące alokacji środków publicznych, skali zadłużenia czy strategicznych priorytetów inwestycyjnych są naturalnym elementem debaty publicznej i jak najbardziej ostrożność jest wskazana. Warto jednak podkreślić, że instrument SAFE został zaprojektowany w kontekście realnych zagrożeń bezpieczeństwa i konieczności szybkiego wzmocnienia europejskich zdolności obronnych, których na ten moment Europie brakuje.

    6. Podsumowanie: rola SAFE w długofalowej strategii bezpieczeństwa

    Instrument SAFE jest strategicznym narzędziem UE, które łączy cele bezpieczeństwa militarnego z rozwojem przemysłu obronnego oraz europejską współpracą technologiczną. Stanowi istotne wsparcie dla państw członkowskich w budowie nowoczesnych zdolności obronnych, przy jednoczesnym wzmacnianiu europejskiej bazy produkcyjnej.

    Dla Polski, jako największego beneficjenta środków, to nie tylko narzędzie wspierania sił zbrojnych, lecz także katalizator rozwoju technologicznego i gospodarczego, co w efekcie może się przełożyć na integrację z rynkami europejskimi.

    ZPP ocenia, że konstrukcja instrumentu, z naciskiem na długoterminowe finansowanie oraz możliwość inwestowania w kluczowe zdolności obronne, daje realne szanse na wzmocnienie bezpieczeństwa Europy. Jednocześnie ważne jest prowadzenie rzetelnej debaty publicznej i zapewnienie przejrzystości, by budować szerokie zrozumienie celów i mechanizmów wsparcia, jakie oferuje SAFE.

    Zobacz komentarz: Instrument SAFE w kontekście bezpieczeństwa i rozwoju przemysłu obronnego

     

    Komentarz ZPP do Komunikatu Komisji do Rady i Parlamentu Europejskiego Plan działania 
w zakresie transformacji unijnego przemysłu obronnego: Wykorzystanie potencjału innowacji radykalnych na potrzeby gotowości obronnej COM(2025) 845

    Warszawa, 30.12.2025

    Komentarz ZPP do Komunikatu Komisji do Rady i Parlamentu Europejskiego Plan działania w zakresie transformacji unijnego przemysłu obronnego: Wykorzystanie potencjału innowacji radykalnych na potrzeby gotowości obronnej COM(2025) 845

    Związek Przedsiębiorców i Pracodawców z zadowoleniem przyjmuje inicjatywę Komisji Europejskiej zmierzającą do wzmocnienia zdolności przemysłowych Unii Europejskiej w obszarze obronności poprzez lepsze wykorzystanie innowacji radykalnych. 

    Projektowany Plan działania w zakresie transformacji unijnego przemysłu obronnego ma na celu wypełnienie luki pomiędzy dynamicznie rozwijającymi się innowacjami technologicznymi a realnymi zdolnościami operacyjnymi możliwymi do szybkiego wdrożenia przez państwa członkowskie. Jego istotą jest stworzenie spójnego mechanizmu łączącego rozwój technologii z integracją systemową, interoperacyjnością oraz skalowaniem produkcji, co odpowiada na potrzebę przejścia od rozproszonych inicjatyw innowacyjnych do trwałych, wspólnych zdolności obronnych UE.

    Dokument trafnie podkreśla znaczenie innowacji radykalnych, doświadczeń wojny w Ukrainie oraz potrzebę modyfikacji „pokojowych” modeli zamówień na rzecz szybkości, elastyczności i skalowalności. ZPP pozytywnie ocenia również docenienie znaczenia start-upów, scale-upów – zwracając uwagę na ilość powstałych nowych firm, i innowacyjnych MŚP oraz ambicję skrócenia ścieżki od badań i rozwoju do wdrożeń operacyjnych. Słusznie podkreśla się znaczenie zespołów i talentów w rozwoju i adaptacji nowych technologii. 

    Zwracamy jednak uwagę selektywne pomijanie przez Komisję znaczenie przedsiębiorstw o średniej kapitalizacji działających w niszowych obszarach, które cechują się wysoką innowacyjnością – często zachowujące DNA start-upu, ale już o znaczących zdolnościach implementacyjnych i produkcyjnych. To one powinny stawać się kołem zamachowym europejskiej innowacyjności i konkurencyjności. Tymczasem nie zostały uwzględnione jako uczestnik sojuszy technologicznych w ramach EUDIS – a powinny, co Związek Przedsiębiorców i Pracodawców rekomenduje.

    Krytyczna ocena odwołań do modelu ukraińskiego

    Analiza projektu nakazuje odnieść się do kilku proponowanych mechanizmów z rezerwą. Dotyczy to w szczególności poleganie na doświadczeniach z Ukrainy. Wdrażanie doświadczeń z Ukrainy jest z pewnością potrzebne, niemniej nie należy do modelu Ukraińskiego podejść z odpowiednim dystansem. Wdrażanie innowacji w czasie pokoju nie zmusza do stosowania takich rozwiązań, które sprawdzają się w państwie zaangażowanym w regularne działania wojenne, borykających się z systemowym brakiem środków, który nie unika problemów korupcyjnych. Należałoby się odnieść do analiz i twierdzeń ekspertów, którzy krytycznie odnoszą się do jakości i bezpieczeństwa licznych ukraińskich technologii dronowych, ich zależności od komponentów pochodzących z wrogich państw, w tym Rosji. Dodatkowo, model ukraiński prowadzi do multiplikacji dostępnych platform, braku standaryzacji, co jest w kontrze z podstawowymi założeniami Europejskiej Strategii Przemysłu Obronnego. Twierdzenie, że model ukraiński powinien być wzorem dla zachodnich sił zbrojnych i rozwoju innowacji jest dowodem na pomijanie powszechnie znanych faktów i braku krytycyzmu, który zwykle cechuje dojrzałą administrację. Podsumowując, recypowowanie rozwiązań ukraińskich do świata zachodniego bez odniesienia się do faktów i realnego spojrzenia na możliwość ich zastosowania nie może być uznane za działanie odpowiedzialne. Unia musi wypracować własny, autorski model implementacji nowych technologii obronnych, czerpiąc zarówno z Ukrainy, jak i innych państw z powodzeniem włączających nowe technologie. 

    Rola EUDIO i zarządzanie systemem innowacji

    ZPP poddaje w wątpliwość zasadność przekształcenia Europejskiego Urzędu ds. Innowacji w Dziedzinie Obronności z siedzibą w Kijowie (EUDIO) w centralny Urząd UE ds. Przemysłu Obronnego. W ocenie ZPP bardziej adekwatnym rozwiązaniem byłoby włączenie EUDIO do unijnego systemu jako wyspecjalizowanego ośrodka ds. Implementacji Przełomowych Technologii do zdolności obronnych, jednak rozciągnięcie jego kompetencji na cały przemysł obronny byłoby działaniem zbyt daleko idącym. 

    Testowanie, certyfikacja i bezpieczeństwo

    ZPP popiera postulaty przyspieszenia procedur testowania i zamówień publicznych, jednak podkreśla, że nie może się to odbywać kosztem jakości, certyfikacji i bezpieczeństwa technologii, zwłaszcza w kontekście ochrony żołnierzy i ludności cywilnej. Elastyczność proceduralna powinna iść w parze z utrzymaniem wysokich standardów bezpieczeństwa.

    Analiza dokumentu wskazuje, że proponowany model nie adresuje w wystarczającym stopniu kluczowego etapu wdrażania technologii. Dokument nie precyzuje, w jaki sposób rozwiązania rozwijane w ramach instrumentów UE mają być integrowane z istniejącymi architekturami obronnymi, certyfikowane, zapewniać interoperacyjność oraz przechodzić do fazy skalowanej produkcji i zamówień. W efekcie brakuje spójnego mechanizmu pozwalającego na systemowe przełożenie innowacji na trwałe zdolności operacyjne państw członkowskich.

    ZPP podkreśla, że innowacja technologiczna sama w sobie nie stanowi jeszcze zdolności obronnej. Bez zaplanowania mechanizmów integracji, certyfikacji i absorpcji już na wczesnym etapie rozwoju istnieje ryzyko, że wartościowe projekty pozostaną na poziomie demonstratorów technologii, a środki publiczne nie przełożą się na mierzalne zdolności obronne. Dlatego plan działania powinien jednoznacznie przewidywać ramowe mechanizmy umożliwiające przejście technologii od etapu innowacji do pełnego wdrożenia operacyjnego, w tym integrację z istniejącymi systemami, interoperacyjność oraz warunki skalowania produkcji i zamówień.

    Rola regionów i państw wschodniej flanki UE

    ZPP wskazuje na niewystarczające wykorzystanie potencjału regionów, w szczególności państw Europy Środkowo-Wschodniej oraz wschodniej flanki UE. Dokument słusznie odwołuje się do doświadczeń Ukrainy oraz inicjatyw transferu wiedzy, takich jak BraveTech EU czy EUDIO, podkreślając znaczenie doświadczeń operacyjnych dla rozwoju zdolności obronnych. Jednocześnie potencjał przemysłu regionu CEE – wynikający z jego położenia geograficznego, bliskości aktualnego teatru działań oraz wieloletniego doświadczenia we wdrażaniu i eksploatacji systemów obronnych – pozostaje niewystarczająco wykorzystany jako trwały element europejskiego ekosystemu obronnego.

    Państwa wschodniej flanki, a w szczególności Polska, dysponują rozwiniętym i dojrzałym zapleczem przemysłowym, testowym i integracyjnym, które pozwala nie tylko na szybkie absorbowanie nowych technologii, lecz także na ich weryfikację, integrację z istniejącymi systemami oraz rozwój w oparciu o realne potrzeby operacyjne. Polska, ze względu na skalę inwestycji obronnych, doświadczenie przemysłu oraz ścisłą współpracę operacyjną z partnerami regionalnymi, może pełnić rolę naturalnego hubu pilotażowego i wdrożeniowego dla europejskich zdolności obronnych.

    W praktyce oznacza to, że kompetencje przemysłowe i wiedza operacyjna regionu nie są dziś w pełni włączane w proces projektowania, testowania i standaryzacji nowych rozwiązań na poziomie UE. W ocenie ZPP zmocnienie roli regionu wschodniej flanki UE w pilotażach, testach operacyjnych, projektach standardyzacyjnych oraz sojuszach technologicznych umożliwiłoby skrócenie cyklu wdrożeniowego, zwiększenie interoperacyjności oraz lepsze powiązanie europejskich instrumentów wsparcia z realnym użyciem operacyjnym.

    Kapitał ludzki i kompetencje

    ZPP pozytywnie ocenia uznanie niedoboru talentów za jedno z kluczowych wyzwań transformacji przemysłu obronnego oraz proponowane działania mające na celu zwiększenie atrakcyjności sektora dla młodych specjalistów. W szczególności na aprobatę zasługują inicjatywy takie jak utworzenie sektorowej unijnej platformy talentów, uzupełnionej o bony stażowe dla MŚP, start-upów i scale-upów, a także wykorzystanie istniejących unijnych akademii internetowych do rozwoju kompetencji w obszarze obronności, które zwiększają widoczność sektora oraz ułatwiają transgraniczny dostęp do wykwalifikowanych kadr, zwłaszcza mniejszym podmiotom.

    Jednocześnie należy podkreślić, że instrumenty te adresują przede wszystkim etap wejścia do sektora i same w sobie nie zapewniają długofalowego rozwoju kompetencji. Z tego względu ich skuteczność będzie w dużej mierze zależała od powiązania z podmiotami przemysłowymi zdolnymi do oferowania stabilnych miejsc pracy i długoterminowych ścieżek rozwoju zawodowego. Duże i średnie firmy technologiczne pełnią w tym systemie rolę faktycznych filarów, umożliwiając przejście „od studenta do integratora systemów” oraz zatrzymywanie kluczowych kompetencji w Europie. W tym kontekście zasadne jest rekomendowanie podejścia opartego na wzmacnianiu i priorytetyzowaniu rodzimego przemysłu obronnego jako głównego nośnika kompetencji, wiedzy i ciągłości zatrudnienia. W konsekwencji partnerstwa uczelnia-przemysł oraz regionalne ekosystemy kompetencji, oparte na realnych potrzebach technologicznych i operacyjnych, powinny być traktowane jako integralny element transformacji przemysłu obronnego i budowy gotowości obronnej, a nie jako działania uzupełniające.

    Podsumowanie

    ZPP podkreśla, że powodzenie Planu działania będzie zależeć nie tylko od tempa generowania innowacji, lecz przede wszystkim od zdolności do ich integracji, certyfikacji i skalowania w oparciu o europejski przemysł oraz realne potrzeby operacyjne państw członkowskich. Bez wzmocnienia roli dojrzałych podmiotów przemysłowych, regionów wschodniej flanki UE oraz spójnych mechanizmów wdrożeniowych istnieje ryzyko, że potencjał innowacyjny nie przełoży się na trwałe zdolności obronne. Związek Przedsiębiorców i Pracodawców rekomenduje dalsze prace nad Planem działania w dialogu z przemysłem i państwami członkowskimi, tak aby stał się on realnym narzędziem budowy europejskiej gotowości obronnej.

    Zobacz: 30.12.2025_Wykorzystanie potencjału innowacji radykalnych na potrzeby gotowości obronnej COM

    Strategiczne kontrakty infrastrukturalne wymagają rozsądnego doboru wykonawców – komentarz ZPP ws. ryzyk związanych z rosnącą aktywnością tureckich firm budowlanych

    Warszawa, 31.10.2025 r.

    Strategiczne kontrakty infrastrukturalne wymagają rozsądnego doboru wykonawców – komentarz ZPP ws. ryzyk związanych z rosnącą aktywnością tureckich firm budowlanych

    • Wzrost aktywności firm z państw nienależących do porozumienia GPA, w tym tureckich, na polskim rynku infrastrukturalnym i energetycznym prowadzi do wypierania lokalnych wykonawców oraz obchodzenia zasad preferencji dla sygnatariuszy porozumienia, poprzez tworzenie pustych spółek celowych.
    • Powierzanie strategicznych kontraktów podmiotom o niezweryfikowanym potencjale, często oferującym nierealne harmonogramy i ceny, niesie poważne ryzyka dla bezpieczeństwa energetycznego Polski oraz stabilności inwestycji publicznych.
    • Szczególne znaczenie w powyższym kontekście ma rosnąca rola firm tureckich, które w pewnej perspektywie będą konkurowały z polskimi podmiotami o kontrakty w ramach procesu odbudowy Ukrainy.
    • Konieczne jest wzmocnienie egzekwowania przepisów, kontrola rzeczywistego potencjału wykonawców i preferowanie partnerstw z udziałem polskich firm w projektach o znaczeniu strategicznym.

    Zobacz więcej.

    Komentarz Związku Przedsiębiorców i Pracodawców w sprawie przyjęcia przez Radę Ministrów projektu nowelizacji ustawy o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa

      Warszawa, 22 października 2025 r.

    Komentarz Związku Przedsiębiorców i Pracodawców w sprawie przyjęcia przez Radę Ministrów projektu nowelizacji ustawy o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa

     

    Związek Przedsiębiorców i Pracodawców z uznaniem przyjmuje decyzję Rady Ministrów o przyjęciu projektu ustawy o zmianie ustawy o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa (KSC). Jest to kluczowy akt prawny dla wzmocnienia odporności państwa, gospodarki oraz obywateli na rosnące zagrożenia w przestrzeni cyfrowej.

    Nowelizacja wdraża do polskiego porządku prawnego postanowienia dyrektywy NIS2 i wprowadza szereg rozwiązań, które istotnie podniosą poziom bezpieczeństwa cyfrowego w kraju. Projekt przewiduje m.in. rozszerzenie katalogu podmiotów objętych krajowym systemem cyberbezpieczeństwa, utworzenie nowych sektorowych zespołów CSIRT, wzmocnienie kompetencji organów odpowiedzialnych za ochronę systemów informatycznych oraz wprowadzenie mechanizmu identyfikacji dostawców wysokiego ryzyka. Przyjęte przepisy umożliwią skuteczniejsze reagowanie na incydenty, usprawnią wymianę informacji i zapewnią większą ochronę infrastruktury krytycznej.

    Zobacz więcej.

    Dla członków ZPP

    Nasze strony

    Subskrybuj nasze newslettery