Warszawa, 15.07.2026
Stanowisko ZPP do projektu ustawy o zmianie ustawy o podatku akcyzowym oraz ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych (UD418)
- Związek Przedsiębiorców i Pracodawców (ZPP) krytycznie ocenia przedstawiony przez Ministerstwo Finansów projekt UD418 proponujący gwałtowną podwyżkę akcyzy na alkohol. Zamiast tego opowiadamy się za pozostaniem przy ustaleniach z mapy akcyzowej z 2021 r.
- Stabilna i przewidywalna polityka podatkowa oraz respektowanie odpowiednio długiego vacatio legis są fundamentalne dla budowania zaufania przedsiębiorców do państwa.
- W sytuacji spadającej konsumpcji alkoholu i kurczącego się rynku piwa dodatkowe, skokowe podwyżki akcyzy są nieproporcjonalne i mogą pogłębić problemy branży, nie przynosząc zakładanych efektów fiskalnych.
- Wysokie opodatkowanie piwa osłabia konkurencyjność polskich producentów względem państw sąsiednich, sprzyja rozwojowi turystyki zakupowej oraz ogranicza potencjał krajowej gospodarki.
- Przewidywalny, stopniowy wzrost akcyzy to właściwy instrument realizowania celów zdrowia publicznego, takich jak ograniczanie spożycia alkoholu. Polskie państwo powinno przy nim pozostać, zamiast podejmować chaotyczne działania ukierunkowane na doraźne łatanie dziury budżetowej.
Związek Przedsiębiorców i Pracodawców (ZPP) z dezaprobatą odnosi się do przedstawionego w czerwcu b.r. projektu ustawy o zmianie ustawy o podatku akcyzowym oraz ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych (UD418), który w naszym przekonaniu stanowi kolejną próbę załatania dziury budżetowej kosztem przedsiębiorców. Podobnie jak w przypadku analogicznych planów z jesieni 2025 r., zawetowanych potem przez prezydenta Nawrockiego, ustawodawca proponuje, by realizować godne pochwały cele – takie jak poprawa zdrowia publicznego poprzez zmniejszenie konsumpcji alkoholu – za pośrednictwem kompletnie nieproporcjonalnych i szkodliwych z perspektywy rodzimych firm środków. Nie ma na to naszej zgody. Dlatego z przyczyn, które opisujemy niżej bardziej szczegółowo, wnioskujemy o porzucenie prac nad nowelizacją i pozostawienie w mocy obowiązującej od 2022 r. mapy akcyzowej.
W pierwszej kolejności pragniemy podkreślić, że pozostanie przy tych ustaleniach zapewni przewidywalność oraz zgodność z zasadą pewności prawa. Planując długoterminowo i działając w ramach określonych okresów rozliczeniowych, przedsiębiorcy powinni być informowani o zmianach z odpowiednim wyprzedzeniem. Wieloletni plan stopniowego wzrostu akcyzy, taki jak ten uchwalony w roku 2021, wydaje się ku temu właściwym narzędziem. Za równie istotne uważamy przy tym zawarte w umowie koalicyjnej oraz wielokrotnie zapowiadane przez rządzących w wystąpieniach publicznych przynajmniej sześciomiesięczne vacatio legis w przypadku nowych przepisów podatkowych.
Po drugie, naszym zdaniem autorzy projektu całkowicie pominęli kontekst, w jakim powstaje antyalkoholowe prawo. Chociaż zgadzamy się, że w interesie państwa powinno być ograniczanie spożycia alkoholu przez obywateli, w czym swój udział może mieć także legislacja, to jednocześnie dostrzegamy potrzebę wdrażania zrównoważonych rozwiązań, które nie zagrażają całym branżom. Z pewnością nie można tak powiedzieć o zaproponowanych korektach – postulowana podwyżka akcyzy jest 4-krotnie wyższa, niż wynikałoby to z dzisiejszych przepisów, co w praktyce oznacza jednorazowy wzrost o ponad 20%. Tak gwałtowny skok trudno uzasadnić szacowaną na 3% inflacją; aberracją wydają się też tłumaczenia Ministerstwa o wpływie wojny na Ukrainie i pandemii. Oba czynniki przyczyniły się bowiem do zwiększenia kosztów energii i surowców – kluczowych składowych odpowiadających za cenę piwa. Przytoczone argumenty jawią się wobec tego jako wspierające raczej pomysł obniżki, a nie podwyżki stawki.
Ponadto, jak zostało już wyżej zarysowane, do próby reformy dochodzi w bardzo konkretnym momencie, co również powinno zostać uwzględnione przez osoby ją projektujące. Pomimo, że według OECD dostępność ekonomiczna alkoholu – czyli ilość alkoholu, jaką można kupić za przeciętne wynagrodzenie – w ciągu ostatnich dwóch dekad wzrosła w Polsce dwuipółkrotnie, to równocześnie coraz mniej osób z takiej możliwości korzysta. [1] Spożycie czystego alkoholu na głowę spadło nad Wisłą o blisko litr w latach 2019-2024. [2] Na podstawie dostępnych danych szacuje się, że w 2025 roku trend się utrzymał – tylko w przypadku piwa odnotowano zmniejszenie wydatków i wolumenu sprzedaży na poziomie kolejno 4,5 i 6,2%. [3] Przeczy to narracji, jakoby problem z konsumpcją się pogłębiał, malując przy tym obraz sektora, który radzi sobie na rynku coraz gorzej.
Tym bardziej jako niezrozumiałą postrzegamy zawartą w innych projektach Ministerstwa Finansów czy inicjatywach legislacyjnych klubów Lewicy i Polski 2050 intencję ograniczania dostępności i podnoszenia cen piw bezalkoholowych, czyli jedynej rosnącej kategorii w tym sektorze. Stanowiące dziś 8% rynku wyroby [4] bezdyskusyjnie realizują zawartą w ust. 1 art. 1 ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi misję redukcji szkód związanych ze spożyciem alkoholu.
Chociaż ustawodawca zapewnia, że przy omawianej nowelizacji przyświecają mu te same cele, to w naszej ocenie prymat nad nimi ma spodziewany efekt fiskalny. Patrząc jednak na statystyki z ostatnich lat dochodzimy do wniosku, że jego nadzieje mogą okazać się płonne. Mimo, że w latach 2019-2025 stawka podatku akcyzowego od piwa wzrosła łącznie o 40%, to wpływy budżetowe z tego tytułu zwiększyły się tylko z 3,35 mld do 3,73 mld, czyli o 11,6%. Biorąc pod uwagę wyżej opisane trendy dotyczące malejącej sprzedaży i konsumpcji, można przypuszczać, że podniesienie cen tylko je wzmocni. W rezultacie przedsiębiorcy ucierpią, a dochody państwa niekoniecznie staną się wyższe. To ryzyko, którego z naszej perspektywy nie warto podejmować – nawet jeśli pozyskane środki zgodnie z zapowiedziami faktycznie zasilą wyłącznie Narodowy Fundusz Zdrowia (NFZ), to w obliczu aktualnie trwającej w kraju debaty można mieć uzasadnione obawy, czy finalnie zostaną one wykorzystane w sposób efektywny.
Dodatkowo, kolejna podwyżka ujemnie wpłynie na polską konkurencyjność. Już teraz rodzima stawka akcyzy od piwa wynosi 3,5 razy tyle, co poziom minimalny określony w dyrektywie, oraz jest wyższa niż w 14 krajach UE, w tym w państwach ościennych znanych z dobrze rozwiniętego przemysłu piwowarskiego, takich jak Czechy, Niemcy i Słowacja. Na każdym z tych rynków piwo jest tańsze niż nad Wisłą, w związku z czym zaczyna kwitnąć turystyka zakupowa. [5] Dalsze realizowanie nieprzewidywalnej i charakteryzującej się gwałtownymi, skokowymi zmianami polityki akcyzowej tylko będzie nasilać występowanie tego zjawiska. W efekcie na produkcji złocistego trunku będą korzystali nasi sąsiedzi, podczas gdy z konsumpcją i jej skutkami będziemy mierzyć się w Polsce, która równocześnie straci na osłabieniu lokalnego potencjału produkcyjnego.
Tymczasem warto przypomnieć o tym, że browarnictwo to istotna część polskiej gospodarki, odpowiadająca za 0,56% krajowego PKB i wnosząca do budżetu w formie podatków CIT, PIT, VAT i akcyzy aż 18 mld złotych rocznie. To także sektor łączący w swoim łańcuchu bardzo różnorodne branże – w tym producentów rolnych, wytwórców opakowań, dystrybutorów, detalistów i właścicieli lokali gastronomicznych – zatrudniający łącznie blisko 85 tysięcy osób. Mając na uwadze, że tylko w latach 2020-2024 takich miejsc pracy ubyło 30 tysięcy, a wśród pogłębiających się trendów wyróżnia się spadek konsumpcji, generowany m.in. przez coraz zdrowsze nawyki zdrowotne naszych rodaków, można spodziewać się, że rynek piwa będzie się dalej kurczył. To jednak m.in. od państwa zależy, jak wiele zakładów zostanie zamkniętych, a ludzi zwolnionych. Rozłożone na lata umiarkowane podwyżki akcyzy mogą bowiem stworzyć producentom realną szansę na adaptację do nowych realiów, np. poprzez zmianę oferty produktowej przy zachowaniu łańcucha wartości i pozostawieniu funkcjonujących hal produkcyjnych w mocy. Zyskaliby na tym nie tylko przedsiębiorcy, ale też budżet, który z dużym prawdopodobieństwem dzięki temu uniknąłby znaczących ubytków.
Uwzględniając ten kontekst oraz takie dodatkowe czynniki jak wyzwania wynikające z wdrożenia systemu kaucyjnego, apelujemy o pozostawienie skali podwyżki akcyzy w styczniu 2027 roku na zaplanowanym poziomie 5% i tym samym niekontynuowanie prac nad projektem zawartym we wpisie UD418.
Reasumując, raz jeszcze podkreślamy, że przewidywalny i stopniowy wzrost stawek akcyzy to skuteczny instrument polityki zdrowotnej. Dostrzegamy, że faktycznie pomaga on ograniczać spożycie alkoholu, nie generując przy tym gwałtownych skutków dla piwowarstwa i sektorów z nim powiązanych. Dlatego sprzeciwiamy się propozycji znaczącej podwyżki z projektu UD418, która zamiast proporcjonalnie zwiększyć zyski dla budżetu i zdrowia publicznego, może stworzyć egzystencjalne ryzyko dla branży oraz ugodzić w konkurencyjność Polski, wcale nie poprawiając przy tym trudnej sytuacji fiskalnej kraju. Pozostanie przy ustaleniach z mapy akcyzowej z 2021 r. to rozwiązanie umiarkowane oraz maksymalizujące korzyści zarówno dla państwa, jak i obywateli oraz biznesu prywatnego. W związku z tym wnosimy o całkowitą rezygnację z dalszego procedowania przedmiotowych przepisów.
***
[1]https://www.oecd.org/en/publications/oecd-economic-surveys-poland-2025_483d3bb9-en.html
[2]https://kcpu.gov.pl/wp-content/uploads/2025/09/Spozycie-napojow-alkoholowych2024.pdf
[4] https://www.browary-polskie.pl/zerowki-zmieniaja-rynek-piwa-rewolucja-00-trwa/
Newsletter ZPP

Najnowsze komentarze